Wykres Orbisu można rozpatrywać w kilku perspektywach. W najszerszej, obejmującej ostatnie dwa lata notowań, kurs porusza się nadal w trendzie malejącym, o czym przekonuje fakt zatrzymania fali wzrostowej, zapoczątkowanej w październiku ub. r. mniej więcej na wysokości 61,8-proc. zniesienia poprzedzających ją zniżek. Opór na tej wysokości wynika też z konsolidacji, jaka trwała w IV kwartale 2000 r. oraz w I i II kwartale 2001 r. W perspektywie węższej, obejmującej okres od października ub.r., mamy do czynienia z tendencją zwyżkową i trudności z pokonaniem oporu niczego tu nie zmieniają. Natomiast patrząc z perspektywy bieżącego roku, bez wątpienia dominuje ruch boczny, ograniczony od dołu poziomem 20 zł, a od góry 24,50-24,90 zł. Te wartości nie są przypadkowe, gdyż zbiegają się prawie idealnie z zakresem wspomnianej konsolidacji z 2000 i 2001 r., która tworzy istotną barierę podażową.

Znaczącym wydarzeniem ostatnich miesięcy notowań było wybicie w dół z czteromiesięcznego kanału wzrostowego, co stało się przed 3 miesiącami. Z tego punktu widzenia marcowo-kwietniowy marsz w górę można uznać za ruch powrotny w kierunku dolnego ograniczenia tego kanału. Ta koncepcja wymaga jednak potwierdzenia w postaci zamknięcia poniżej majowego minimum przy 22,30 zł, co będzie jednocześnie oznaczać wybicie z krótkookresowej stabilizacji. Nie bez znaczenia jest też fakt, że równocześnie dojdzie wtedy do przecięcia od góry średniej kroczącej ze 100 sesji, a to w przypadku wielu spółek było w tym roku zapowiedzią głębszej przeceny. Wybicie ponad ostatnie szczyty, znajdujące się na poziomie 23,30 zł odsunie zagrożenie realizacją pesymistycznego scenariusza i stworzy możliwość ponownego ataku na tegoroczne szczyty.

Rzut oka na kilka popularnych oscylatorów nie daje większych szans na to, by tak się stało. Kształtowaniu kwietniowego ekstremum towarzyszyło zgodne zachowanie RSI i MACD, które zakończyły wzrosty znacznie poniżej swoich tegorocznych szczytów. Jednak traktowałbym to jako czynnik obrazujący słabość dwumiesięcznego wzrostu kursu, a nie argument przemawiający za zmianą trendu, gdyż maksima kursu ze stycznia i kwietnia wypadły prawie na identycznym poziomie. Dlatego mówienie o negatywnych dywergencjach jest tu dyskusyjne. Z jednej strony można to traktować jako podtrzymanie szansy na powrót do wzrostów, które nie powinny przekroczyć 26,20 zł, a z drugiej informację, iż ewentualne spadki będą miały spokojny przebieg. Nie bez znaczenia jest wysłanie sygnału sprzedaży przez tygodniowy MACD, co stało się po raz pierwszy od blisko 8 miesięcy. W przeszłości było to dość wiarygodne wskazanie, sugerujące jeśli nie większe zniżki, to przynajmniej zatrzymanie tendencji rosnącej.

Istotne jest wzmocnienie wniosków, płynących z wykresu dziennego, przez wykres w ujęciu tygodniowym. Tutaj także nie udało się w minionym miesiącu wybić ponad styczniowy szczyt. Również swoje znaczenie potwierdza poziom 20 zł, gdzie znalazł się marcowy dołek.Przekładając opisane elementy na konkretne działania, można stwierdzić, że obecnie potencjał wzrostowy tych akcji jest mocno ograniczony poziomem 26,20 zł, co od obecnej ceny daje około 16%. Jednak biorąc pod uwagę, iż sygnałem do tego wzrostu będzie zamknięcie powyżej 23,30 zł, ewentualny wzrost ogranicza się do 12%. Można się spierać, czy jest to atrakcyjna nagroda. Zniżek o podobnej skali należy spodziewać się w przypadku zamknięcia poniżej 22,30 zł, co w rezultacie sprowadzi kurs przynajmniej do 20 zł. Na tej wysokości zadecyduje się kierunek trendu w dłuższym terminie. W obliczu przedstawionych faktów jest prawdopodobne przełamanie tego wsparcia i wyrównanie grudniowego dołka na wysokości 16,35 zł. Zasięg tego ruchu będzie wynikać z amplitudy notowań z minionych czterech miesięcy.