Poniedziałkowa sesja na rynku obligacji upłynęła w oczekiwaniu na dane o majowej inflacji. Rano rynek otworzył się przy wysokich rentownościach, jednak inwestorzy nie zdecydowali się na kontynuowanie piątkowej realizacji zysków. Część polskich banków kupowała papiery z krótkiego końca krzywej rentowności, spodziewając się zapewne dobrych danych inflacyjnych. Nie były to jednak transakcje opiewające na duże kwoty. Obroty były niskie, praktycznie nie widzieliśmy aktywności inwestorów zagranicznych. Niewiele się działo również na rynku kontraktów FRA (Forward Rate Agreement). FRA to instrumenty pochodne zabezpieczające przed zmianą stóp procentowych w krótkim terminie. Kontrakty te pokazują, jakie są oczekiwania rynku odnośnie do stóp procentowych w przyszłości. Do momentu publikacji danych o inflacji przewidywania te były praktycznie identyczne z piątkowymi, tzn. rynek spodziewał się redukcji stopy interwencyjnej o 50 punktów bazowych w ciągu najbliższych dwóch lub trzech miesięcy. Roczny wskaźnik inflacji na poziomie 1,9% nie wywołał entuzjastycznej reakcji rynku. Rentowności spadły średnio o 5 punktów bazowych, największe zniżki dotyczyły krótkiego końca krzywej rentowności (krzywej obrazującej rentowności papierów o różnych terminach zapadalności). Nie zaobserwowaliśmy także reakcji rynku kontraktów FRA, oczekiwania na redukcję stóp procentowych nie zmieniły się. Brak reakcji rynku pokazuje, że wcześniej zdyskontowano już niską majową inflację i tylko znaczny spadek majowej produkcji przemysłowej może zwiększyć oczekiwania na głębsze redukcje. Pod koniec sesji lekki spadek rentowności spowodowała wypowiedź członka RPP Jerzego Pruskiego, który stwierdził, że Rada nie spodziewała się tak znacznego spadku inflacji.
Rynek będzie się teraz koncentrował przede wszystkim na kwestiach związanych z przyszłorocznym budżetem. W ostatnich dniach niepokój wywołały wypowiedzi ministrów finansów i pracy sugerujące, że deficyt budżetowy przekroczy w przyszłym roku 40 mld zł. Dzisiaj rząd będzie dyskutował nad założeniami makroekonomicznymi do budżetu na 2003 rok. Nasi ekonomiści nie spodziewają się znaczących zmian założeń w stosunku do ostatnich, ogłoszonych w kwietniu. Dla rynku istotne będą ewentualne wskazówki co do wielkości deficytu budżetowego. Deficyt na poziomie wyższym niż 40 mld zł może zostać odebrany jako rozluźnianie polityki fiskalnej i wzbudzić tym samym obawy o ewentualne zacieśnianie polityki monetarnej przez RPP. Dzisiaj odbędzie się również przetarg zamiany obligacji o kilkumiesięcznym terminie zapadalności na papiery o dłuższym terminie zapadalności. Aukcje tego typu nie mają jednak większego wpływu na rynek wtórny. Dzisiejsze spotkanie prezydenta z RPP nie przyniesie raczej nowych rozwiązań i nie powinno poruszyć rynkiem obligacji.