Spadkobiercy dawnych właścicieli Hotelu Europejski w Warszawie, działający w ramach spółki HESA, zostali wpisani do księgi wieczystej jako użytkownicy gruntu, na którym znajduje się obiekt. Teraz roszczą sobie również prawo własności samego budynku i żądają zapłaty za bezumowne korzystanie z niego przez Orbis w wysokości 20 dolarów miesięcznie za metr kwadratowy powierzchni.
Wieloma wątkami tej sprawy od kilku lat zajmują się sądy. Cały czas toczy się postępowanie cywilne w sprawie odpłatnego przeniesienia na Orbis prawa do tego gruntu ze względu na fakt, że poniesione przez spółkę nakłady na odbudowę, modernizację i remont hotelu wielokrotnie przewyższają jego wartość.
- Nie kwestionujemy prawa spadkobierców do gruntu i dlatego wielokrotnie deklarowaliśmy gotowość podjęcia rozmów w sprawie odkupienia go na rynkowych warunkach. Nie widzimy jednak podstaw do wysuwanych przez nich roszczeń o przyznanie własności budynku. Dysponujemy ekspertyzami, że w momencie przejęcia był on zniszczony w ponad 74%. Oznacza to, że zbudowano go po prostu od nowa. Jeżeli mimo wszystko spółce HESA przyznano by prawo własności, to wówczas Orbis musiałby odzyskać swoje nakłady. Chodzi o sumę co najmniej 150 mln zł - stwierdziła Hanna Węglewska, rzecznik prasowy Orbisu.
Przedstawiciele firmy HESA utrzymują jednak, na podstawie zaświadczenia zarządu miejskiego z 1946 roku, że hotel był zniszczony najwyżej w 65%. W świetle przepisów prawa oznaczałoby to, że nie można uznać go za nowo zbudowany.
- Tak czy inaczej Naczelny Sąd Administracyjny wskazał, że stopień zniszczenia nie ma wpływu na uznanie naszego prawa własności do gruntu i budynku. Nie jest też tak, że HESA nie chce rozmawiać. Dotychczas otrzymaliśmy jednak tylko propozycję odkupienia gruntu i trudno mówić w tym przypadku o rynkowych warunkach. Chcemy wyliczenia salda rzeczywistych nakładów i korzyści, jakie Orbis poniósł i czerpał przez lata użytkowania hotelu. Następnie można by oszacować wartość poszczególnych części majątku i zawiązać spółkę, która by nim zarządzała. Spadkobiercy właścicieli chcą mieć udziały w tym przedsięwzięciu i nie widzą powodów, by pozbywać się gruntu - usłyszeliśmy w biurze prasowym HESA.