Analitycy uważają, że po ostatnich spadkach złoty odrabia straty w wyniku realizacji zysku przez eksporterów. "Umocnienie jest zasługą głównie polskich eksporterów, którzy doszli do wniosku, że ten poziom złotego jest dobrym sposobem, żeby zabezpieczyć wymianę walut po korzystnym kursie" - powiedział Marcin Mrowiec, ekonomista BPH PBK. Zdaniem analityków inwestorzy utrzymują swoje pozycje. Po ostatnich nerwowych reakcjach doszło do uspokojenia. "Zagraniczni inwestorzy cały czas utrzymują swoje pozycje, nie było jakiś wyprzedaży" - powiedział Mrowiec. Po niespodziewanej dymisji ministra finansów w zeszłym tygodniu i nominacji na to stanowisko Grzegorza Kołodki oraz wraz z przedłużającym się milczeniem nowego ministra na temat kierunku polityki fiskalnej i kursowej rynek opanował niepokój. Doszło do nagłej wyprzedaży obligacji, a złoty od poprzedniego wtorku stracił 3,9 proc. i 5,2 proc. do euro. "Rynek obligacji przez ostatnie dni wyprzedał, według naszych, szacunków 1 mld USD. Natomiast w środę widoczne jest uspokojenie inwestorów zagranicznych, którzy przestali sprzedawać" - powiedział PAP Marcin Bilbin, analityk Banku Handlowego. Zdaniem analityków w najbliższych dniach złoty może kontynuować tendencję wzrostową w warunkach braku niesprzyjających informacji z zagranicy. "Nie wierzę w dalsze spadki. Ryzyko jednak istnieje i rynki będą zmienne. Myślę, że obecny poziom złotego nie odpowiada fundamentom. Z tego poziomu złoty powinien się umacniać" - powiedział Bilbin. "Gdybyśmy się skupili wyłącznie na czynnikach krajowych to złoty powinien się umacniać. Jednak na rynkach światowych utrzymuje się nadal niepewność. Na przykład Brazylia i Turcja są potencjalnymi kandydatami do negatywnych nagłówków w gazetach. Na świecie spada apetyty na ryzyko" - powiedział Mrowiec. Zdaniem Mrowca przy założeniu, że nie będzie niepomyślnych wiadomości z zagranicy, rynek wyceni w czwartek złotego na 4,14-4,18 za USD oraz 4,08-4,13 za euro. Klaudia Balcerowiak (PAP)