Reklama

Małe firmy uciekają w szarą strefę

Mniejsze niż przed rokiem wpływy z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych i jednoczesny wzrost gotówki w obiegu mogą być dowodami na uciekanie małych firm w szarą strefę - uważają ekonomiści.

Publikacja: 03.08.2002 09:10

Według danych Ministerstwa Finansów, w pierwszym półroczu budżet zyskał ok. 9,44 mld zł z tytułu PIT. Rok wcześniej było to ok. 9,48 mld zł.

Spadek jest niewielki, nominalnie wynosi ok. 37,6 mln zł. Gorzej jednak wyglądają wpływy z PIT w porównaniu z planem budżetowym. W tym roku z podatków osobistych ma trafić do kasy państwa 26,5 mld zł. Po pierwszym półroczu plan został więc zrealizowany w 35,6%. Rok temu wskaźnik ten wynosił 37%.

- Przyczyna jest oczywista. Spada tzw. fundusz płac. To iloczyn liczby pracowników i ich wynagrodzeń. Skoro zmniejsza się baza opodatkowania, to i wpływy z podatków muszą być mniejsze - uważa Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Zapytaliśmy Ministerstwo Finansów o przyczynę spadku dochodów budżetowych z tytułu PIT. W odpowiedzi otrzymaliśmy dane, które uwzględniają w dochodach z podatków osobistych kwoty przekazywane samorządom. Według takiego zestawienia, w porównaniu do ub.r. nominalny wzrost dochodów z PIT wynosił ok. 0,4%. Realnie wpływy były więc i tak mniejsze: roczna inflacja na koniec czerwca wyniosła 1,6%.

Tymczasem według Rafała Antczaka, ekonomisty z Fundacji CASE, niskie wpływy z PIT to nie tylko skutek spadku dochodów Polaków. - To efekt wzrostu represyjności systemu podatkowego. Spadek wpływów z PIT wynika głównie z ucieczki w szarą strefę osób prowadzących działalność gospodarczą i wykorzystywania przez nich wszelkich możliwych sposobów, by obniżyć podstawę opodatkowania - uważa R. Antczak. Jego zdaniem omijanie podatków polega przede wszystkim na prowadzeniu przez małe firmy gotówkowego, nieewidencjonowanego obrotu gospodarczego. Argumentem przemawiającym za tą tezą jest wzrost gotówki w obiegu w ostatnich miesiącach, widoczny w danych NBP.

Reklama
Reklama

Według nich, na koniec czerwca tego roku wartość gotówki w obiegu poza kasami banków wyniosła ponad 41,2 mld zł. To prawie o 8% więcej niż na koniec 2001 r. - Nigdzie w normalnych warunkach wartość gotówki w obiegu nie rośnie. To jest zaprzeczenie efektywności systemu bankowego - uważa Rafał Antczak. Ekspert CASE uważa, że to właściciele firm są odpowiedzialni za powiększanie się szarej strefy. - W przypadku menedżerów głównym sposobem ukrywania dochodów jest ich transferowanie za granicę. To ewidentne oszustwo, łatwe do wykrycia przy międzynarodowej współpracy służb skarbowych. Jeśli menedżer płaci niższe podatki, to zazwyczaj oznacza to, że mniej zarabia - mówi R. Antczak.

Zdaniem Piotra Bielskiego, wzrost gotówki w obiegu na rynku z jednoczesnym spadkiem wpływów z PIT rzeczywiście może sugerować wzrost szarej strefy. - Zbyt mało jednak mamy danych, aby stwierdzić to na pewno. Powiększanie się szarej strefy może być jedną z przyczyn tego zjawiska. Nie jest jednak tak, że mamy do czynienia z gwałtownym powiększaniem się podziemia gospodarczego w ciągu ostatniego półrocza - uważa P. Bielski. Jego zdaniem, że wzrost gotówki w obiegu mógł zostać spowodowany również przez spadek stóp procentowych. Coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że nie opłaca się trzymać pieniędzy na rachunkach bankowych.

Dochody budżetu zagrożone?Mniejsze nominalnie wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych to nie jedyny problem Ministerstwa Finansów. Resort przyznał, że łączne dochody budżetowe za I półrocze były o 1 mld zł mniejsze od zaplanowanych. Kasa państwa została zasilona kwotą ponad 65 mld zł. Głównym źródłem dochodów są oczywiście podatki pośrednie. Wartość wpływów z tego tytułu była nominalnie większa niż rok wcześniej. Według Marcina Kaszuby, rzecznika prasowego MF, wyższe wpływy z VAT-u i akcyzy były spowodowane przede wszystkim zmianą zasad ich rozliczania. W pierwszym półroczu podatki pośrednie przyniosły budżetowi ok. 43,8 mld zł, czyli prawie 48% tego, co zaplanowano na cały rok. Rzecznik uważa, że trudno będzie zrealizować założenia budżetowe w warunkach spadającej inflacji. Rząd prognozował, że roczny wskaźnik wzrostu cen wyniesie 4,5%. Tymczasem - zwraca uwagę M.Kaszuba - według aktualnych prognoz będzie to 2,5%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama