Według danych Ministerstwa Finansów, w pierwszym półroczu budżet zyskał ok. 9,44 mld zł z tytułu PIT. Rok wcześniej było to ok. 9,48 mld zł.
Spadek jest niewielki, nominalnie wynosi ok. 37,6 mln zł. Gorzej jednak wyglądają wpływy z PIT w porównaniu z planem budżetowym. W tym roku z podatków osobistych ma trafić do kasy państwa 26,5 mld zł. Po pierwszym półroczu plan został więc zrealizowany w 35,6%. Rok temu wskaźnik ten wynosił 37%.
- Przyczyna jest oczywista. Spada tzw. fundusz płac. To iloczyn liczby pracowników i ich wynagrodzeń. Skoro zmniejsza się baza opodatkowania, to i wpływy z podatków muszą być mniejsze - uważa Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
Zapytaliśmy Ministerstwo Finansów o przyczynę spadku dochodów budżetowych z tytułu PIT. W odpowiedzi otrzymaliśmy dane, które uwzględniają w dochodach z podatków osobistych kwoty przekazywane samorządom. Według takiego zestawienia, w porównaniu do ub.r. nominalny wzrost dochodów z PIT wynosił ok. 0,4%. Realnie wpływy były więc i tak mniejsze: roczna inflacja na koniec czerwca wyniosła 1,6%.
Tymczasem według Rafała Antczaka, ekonomisty z Fundacji CASE, niskie wpływy z PIT to nie tylko skutek spadku dochodów Polaków. - To efekt wzrostu represyjności systemu podatkowego. Spadek wpływów z PIT wynika głównie z ucieczki w szarą strefę osób prowadzących działalność gospodarczą i wykorzystywania przez nich wszelkich możliwych sposobów, by obniżyć podstawę opodatkowania - uważa R. Antczak. Jego zdaniem omijanie podatków polega przede wszystkim na prowadzeniu przez małe firmy gotówkowego, nieewidencjonowanego obrotu gospodarczego. Argumentem przemawiającym za tą tezą jest wzrost gotówki w obiegu w ostatnich miesiącach, widoczny w danych NBP.