Nasza gospodarka utknęła i nie może się pozbierać. W innych krajach też nie jest różowo, niemniej irytuje decyzyjna impotencja naszych polityków i rządzących. Brak pomysłów, uleganie populizmowi, uciekanie od podejmowania trudnych decyzji. Wszystko to wzmacnia tylko obecny dryf ekonomiczny.
Premier, lansowany przez media na kanclerza, zgrywający twardziela i prawdziwego faceta, zaczynał z wielkim impetem. Retoryka koalicji chłopsko--robotniczej przebiła nawet wcześniejszą hucpę wyborczą robotników i solidarnościowej nomenklatury z kręgów niesławnej AWS. Wszystko miało być inaczej, lepiej, sprawniej... A jak jest? NIJAK!
Na razie triumfują ci, którzy od lat powtarzali, że główną metodą rządzenia przez lewicę jest faktyczne uchylanie się od rządzenia. Tyle że na to, co - dzięki wysiłkowi i odwadze poprzedników oraz rozpędzeniu gospodarki - udało się po roku 1993, teraz nie ma szans. Bo sytuacja wymaga kontynuacji reform strukturalnych. Obniżania podatków i kosztów pracy. Faktycznej liberalizacji rynku pracy. Równoważenia budżetu i ograniczania piramidalnego zadłużenia. Dokończenia prywatyzacji i ucięcia łba bezczelnej korupcji kwitnącej na pograniczu polityki i gospodarki.
Z rozmów z moimi znajomymi wynika jedno - kilka lat temu naprawdę można było mówić o nadziejach i optymizmie. Bo naprawdę wielu ludziom podobały się odważne reformy i zmienianie postpeerelowskiego oblicza siermiężnej Polski. Ten potencjał optymizmu zmarnowano przez zaniechanie, głupotę i uleganie łatwemu populizmowi.
Poza groźnym aspektem socjologicznym (w tym dyskusjach o tym, czy aby nie czas najwyższy emigrować), bardzo niebezpieczny jest wymiar ekonomiczny. Gospodarkę trzeba wyrwać z dryfu i marazmu. Ale na pewno nie uczyni się tego zaklęciami, wymachiwaniem rękami i powtarzaniem w kółko optymistycznych hasełek. Trzeba podejmować trudne decyzje, za które można spodziewać się ludzkich wyzwisk, obrzucania jajkami, może nawet buntów. W krótkim terminie kolejna faza trudnych reform na pewno będzie bardzo bolała, ale pozwoli na zachowanie szans na rozwój w dłuższej perspektywie.