Reklama

Czy leci z nami pilot, czyli Polska w dryfie

Publikacja: 10.08.2002 10:41

Nasza gospodarka utknęła i nie może się pozbierać. W innych krajach też nie jest różowo, niemniej irytuje decyzyjna impotencja naszych polityków i rządzących. Brak pomysłów, uleganie populizmowi, uciekanie od podejmowania trudnych decyzji. Wszystko to wzmacnia tylko obecny dryf ekonomiczny.

Premier, lansowany przez media na kanclerza, zgrywający twardziela i prawdziwego faceta, zaczynał z wielkim impetem. Retoryka koalicji chłopsko--robotniczej przebiła nawet wcześniejszą hucpę wyborczą robotników i solidarnościowej nomenklatury z kręgów niesławnej AWS. Wszystko miało być inaczej, lepiej, sprawniej... A jak jest? NIJAK!

Na razie triumfują ci, którzy od lat powtarzali, że główną metodą rządzenia przez lewicę jest faktyczne uchylanie się od rządzenia. Tyle że na to, co - dzięki wysiłkowi i odwadze poprzedników oraz rozpędzeniu gospodarki - udało się po roku 1993, teraz nie ma szans. Bo sytuacja wymaga kontynuacji reform strukturalnych. Obniżania podatków i kosztów pracy. Faktycznej liberalizacji rynku pracy. Równoważenia budżetu i ograniczania piramidalnego zadłużenia. Dokończenia prywatyzacji i ucięcia łba bezczelnej korupcji kwitnącej na pograniczu polityki i gospodarki.

Z rozmów z moimi znajomymi wynika jedno - kilka lat temu naprawdę można było mówić o nadziejach i optymizmie. Bo naprawdę wielu ludziom podobały się odważne reformy i zmienianie postpeerelowskiego oblicza siermiężnej Polski. Ten potencjał optymizmu zmarnowano przez zaniechanie, głupotę i uleganie łatwemu populizmowi.

Poza groźnym aspektem socjologicznym (w tym dyskusjach o tym, czy aby nie czas najwyższy emigrować), bardzo niebezpieczny jest wymiar ekonomiczny. Gospodarkę trzeba wyrwać z dryfu i marazmu. Ale na pewno nie uczyni się tego zaklęciami, wymachiwaniem rękami i powtarzaniem w kółko optymistycznych hasełek. Trzeba podejmować trudne decyzje, za które można spodziewać się ludzkich wyzwisk, obrzucania jajkami, może nawet buntów. W krótkim terminie kolejna faza trudnych reform na pewno będzie bardzo bolała, ale pozwoli na zachowanie szans na rozwój w dłuższej perspektywie.

Reklama
Reklama

Wszyscy pamiętamy buńczuczne tezy, że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy. To, co na razie prezentuje obecna koalicja uprawnia do apelu, by panowie i panie dali sobie spokój. I w ogóle nie kończyli. Oszczędzą nam wszystkim wstydu i pieniędzy.

Problem w tym, że nie widać także sensownej alternatywy. Prawicy w Polsce nie ma. Lewicujące ugrupowania za prawicę się podające wyglądają jak zlepek towarzyskich koterii. Można więc gorzko zażartować, że pozostaje tylko liczenie na jakąś oświeconą, liberalną dyktaturę gospodarczą. Bo na razie można odnieść wrażenie, że pilot nie wie ani gdzie, ani jak lecieć. To zaś źle wróży losom naszej, siłą rzeczy, wspólnej podróży.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama