Jesienno-zimowe odreagowanie spadków, rozpoczętych w kwietniu 2000 r., odeszło bezpowrotnie w niepamięć. Od blisko 4 miesięcy na rynku tych papierów dominuje trend malejący, który od tegorocznego maksimum zabrał około 30%. Przekładając to na język analizy technicznej, możemy mówić o zniesieniu połowy ostatniej fali wzrostowej, przy czym doszło do ukształtowania formacji podwójnego szczytu o wysokości 4,90 zł. Warto więc zauważyć, iż minimalny zasięg ruchu, wynikający z wysokości tej figury, nie został jeszcze zrealizowany, jeśli opierać się na cenach z zamknięcia. O ile posługując się jej wielkością w ujęciu procentowym zniżka powinna sięgnąć 16 zł, to uwzględniając punktową wysokość formacji możemy spodziewać się spadku w okolice 15 zł. Rozważając, czy ta formacja ma jeszcze wpływ na przebieg zdarzeń w przyszłości, warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Nie zawsze dochodzi do wypełnienia prognozowanego ruchu po wybiciu z formacji. Z drugiej strony zatrzymanie spadków nieznacznie powyżej prognozowanych poziomów może świadczyć o próbie wyprzedzenia rynku przez część inwestorów, co tłumaczyłoby słabość obserwowanego od półtora miesiąca odbicia. Po prostu chcą się oni teraz pozbyć akcji, akceptując nawet niewielki zysk.
W sumie kurs nie zdołał przebić się ponad linię trendu spadkowego, łączącą szczyty z kwietnia i maja. Teraz przebiega ona na wysokości 19 zł i zbiega się z sierpniowym maksimum. Ono zaś wypada w połowie czarnej świecy z 28 czerwca i zbiega się z górką z połowy listopada ub.r. Do tego mocny opór stanowią zamknięcia z 1 i 4 marca przy 20 zł. Z tego wynika, że do tej pory nie udało się bykom przełamać żadnego istotnego oporu, co pozwalałoby z większym optymizmem spojrzeć w przyszłość. Jednocześnie wydaje się, że zniżki, z którymi mamy do czynienia od 4 miesięcy, nie sięgnęły jeszcze tak głęboko, by ostatecznie wykluczyć wariant traktujący je jako korektę fali zwyżkowej z okresu październik 2001 r. - kwiecień 2002 r. Prosta analiza czasu trwania poszczególnych ruchów (ponad pół roku w górę i teraz 4 miesiące w dół) nie budzi niepokoju. Ten niepokój pojawia się, gdy spojrzeć na podstawowe wskaźniki. Dzienny MACD spadł w lipcu do najniższego poziomu od roku. Obecnie zbliża się do poziomu równowagi, który może powstrzymać jego wzrost i zasygnalizować powrót do spadków. Ten oscylator w ujęciu tygodniowym od miesiąca znajduje się w obszarze wartości ujemnych, a od ponad 2 miesięcy poniżej swojej średniej. Bardzo głęboko spadł RSI, co jest potwierdzeniem siły spadkowej tendencji. Za to dość kuriozalne jest zachowanie wskaźnika akumulacja-dystrybucja, który prawie nie "zauważył" silnej przeceny z poprzednich miesięcy i nadal porusza się w bok. To potwierdza układ świec na wykresie, gdzie czarne korpusy są rzadkością. Nie jest to sytuacja normalna i świadczy o zdominowaniu akcjonariatu przez inwestorów instytucjonalnych. Bardziej istotne jednak jest to, że w ostatnich miesiącach wyraźnie spadł wolumen obrotu, co naraża kurs na dość przypadkowe zmiany (jak to było na sesji z 13 sierpnia, gdzie cena w ciągu dnia sięgnęła nawet 20 zł, by zamknąć się 1 zł niżej).Przedstawiony obraz wykresu kursu spółki pozostawia sporo wątpliwości co do dalszego rozwoju wydarzeń. Wydaje się jednak, że widać więcej zagrożeń niż szans, więc posiadacze gotówki z jej angażowaniem w te akcje powinni zaczekać na wybicie ponad 20 zł. Dopóki tak się nie stanie, większe szanse na ponowne przejęcie kontroli nad rynkiem będą miały niedźwiedzie. Zamknięcie poniżej 17 zł będzie sygnałem sprzedaży, sugerującym dalszą przecenę. W takiej sytuacji można sobie wyobrazić nawet testowanie jesiennego dołka, ale na straszenie taką perspektywą już w tym momencie jest zdecydowanie za wcześnie.