Producenci samochodów, aby utrzymać się na rynku, muszą podejmować strategiczne decyzje na przyszłość - twierdzą autorzy raportu. Sytuacja na rynku jest z roku na rok gorsza. Po wielkim boomie gospodarczym lat 90., kiedy wraz ze wzrostem gospodarek największych państw świata (krajów UE i USA) zwiększała się sprzedaż samochodów, przyszedł czas malejącego popytu, topniejących przychodów oraz redukcji kosztów. W 2001 r. większość europejskich koncernów motoryzacyjnych miała mniejsze możliwości generowania wpływów, co obniżało ich możliwości spłaty zobowiązań oraz rating. W ciągu ostatnich 2 lat Fitch obniżył ocenę możliwości kredytowych m.in. Renault, Fiata, a z firm amerykańskich GM oraz Forda. Bieżący rok nie zapowiada poprawy ogólnej sytuacji w sektorze. Popyt nadal spada oraz maleje liczba nowych modeli na rynku, które mogłyby ewentualnie zainteresować kupujących.
Co za dużo, to niezdrowo
Jednym z najbardziej palących problemów branży jest przerost możliwości produkcyjnych, szczególnie w Ameryce Płd., Azji oraz Europie. Ich nadmiar i wynikająca z tego nadprodukcja doprowadziły do wyniszczającej konkurencji, znacznej obniżki cen samochodów, a w rezultacie do spadku zyskowności przedsiębiorstw. Jednocześnie wymusiło to poszukiwanie nisz na rynkach regionalnych i zwiększenie gamy oferowanych produktów. Sytuację pogarszają rosnące koszty obsługi długu. Deutsche Bank szacuje, że w 2001 r. tylko około połowy sprzedanych w Europie samochodów przyniosło ich producentom zyski. Do drugiej połowy trzeba było dopłacać. Fitch natomiast prognozuje dalszą presję na spadek cen samochodów, co szczególnie negatywnie odbije się na sytuacji producentów aut masowych - Ford, Opel, VW, Fiat, Renault czy Peugout. Rosną wciąż także wymagania klientów, m.in. w zakresie automatyzacji, bezpieczeństwa, komfortu produkowanych aut. Przy malejących cenach pogarsza to jeszcze sytuację producentów - rosną ich koszty, przy malejących przychodach.
Nadzieja w konsolidacji
Pogarszająca się sytuacja zmusza koncerny do poszukiwania partnerów, z którymi - zamiast walczyć - można próbować sprostać nowym wyzwaniom. Proces konsolidacji sektora postępuje na dwa sposoby. Z jednej strony mamy do czynienia z przejęciami i fuzjami służącymi rozwojowi marki oraz zdobyciu nowych rynków (np. przejęcie Volvo przez Forda, mariaż DaimlerChrysler czy Renault-Nissan). Z drugiej - obserwujemy przejęcia mniejszych i słabszych spółek, które koncentrują się na niszach rynkowych (przejęcie Suzuki i Isuzu przez GM, Dacii przez Renault czy Mitsubishi przez Chryslera). Jak widać, swoją pozycję umacniają największe i najbardziej ekspansywne koncerny, a pozycja mniejszych ulega marginalizacji. Od 1989 r. doszło do 21 przejęć i fuzji, w których GM było stroną przejmującą aż 6 razy, DaimlerChrysler - 3 razy, a Renault i Ford - 4. To właśnie ci producenci mogą liczyć na poprawę sytuacji w najbliższych latach, gdyż mają niezagrożoną pozycję i będą mogli dyktować warunki innym.