Kto powiedział, że technologie padły? To właśnie spółki technologiczne przewodziły czwartkowym i piątkowym wzrostom. Tylko czy ta minihossa była szarżą byka, czy też pułapką niedźwiedzia? Na to pytanie odpowie bieżący tydzień.
Odblokowanie portów zachodniego wybrzeża przez prezydenta George W. Busha - dzięki czemu dokerom nie uda się zmniejszyć świątecznych zysków spółek - oraz pozytywne raporty kwartalne Yahoo i General Electric wywołały pod koniec tygodnia wzrosty o rozmiarach dawno nie rejestrowanych na Wall Street. Wywarły one większe wrażenie na inwestorach niż dane o spadku nastrojów konsumentów do poziomów nie obserwowanych od 9 lat. Jednym z katalizatorów wzrostów okazały się zlecenia short-sellerów, masowo zamykających swe niedźwiedzie pozycje.
Był to pierwszy od końca sierpnia tydzień, w którym wzrosły najważniejsze wskaźniki giełdowe: DJIA o 4,3%, S&P o 4,3% a Nasdaq Composite aż o 6,1% - jak za nie tak dawnych, dobrych lat technologie przewodziły rynkowi.
- Wzrosty z końcówki tygodnia były klasyczną reakcją na głęboką wyprzedaż rynku - uważa Jeff Kleintop z PNC Advisors, wypowiadając się dla CBS Market--Watch. W tym samym programie Tobias Levkovich, strateg inwestycyjny Salomon Smith Barney, powiedział, że od pewnego czasu niedźwiedzie straciły kontakt z rzeczywistością - tak jak kiedyś byki - i zepchnęły giełdowe wskaźniki grubo poniżej poziomów równowagi. Jego zdaniem, o trwałości wzrostów będzie można mówić dopiero wtedy, gdy podczas następnych sesji kursy akcji pójdą w górę - i to przy wzrastających obrotach. Dla Joe Liro, analityka z Stone & McCarthy Research Associates, teza o zachwianiu równowagi na giełdzie potwierdziła się szczególnie w piątek, kiedy to akcje poszły w górę, mimo opublikowania zatrważającego w sumie raportu o pogorszeniu się konsumenckich nastrojów. Liro uważa, że sytuacja na rynku będzie teraz zależeć od tego, czy raporty kwartalne pozostaną w zgodzie z prognozami analityków. A prognozy te były obniżane z taką agresywnością, że nie będzie to trudne zadanie.
Powiększająca się grupa analityków uważa, że w październiku niedźwiedzia w końcu zmorzy zimowy sen - tym bardziej że od trzech lat nie zmrużył oka - i dojdzie do odwrócenia tendencji. - To byłoby niewłaściwe, gdybym ogłaszał dzisiaj koniec rynku niedźwiedzia. Widzę jednak więcej siły po stronie zwolenników wzrostów - zauważył w piątek Rick Bensignor, szef działu analizy technicznej w Morgan Stanley, wypowiadając się dla TheStreet.com. Komitet Polityki Inwestycyjnej Standard & Poor's zgadza się pośrednio z poglądami Bensignora. Zgodnie z raportem komitetu po 1946 r. 24 trendy spadkowe - podczas których S&P 500 obniżył się o 10% lub więcej - uległy odwróceniu właśnie w październiku. Natomiast Robert Dickey, analityk z RBC Dain Rauscher, podkreśla, że "okres od listopada do stycznia jest zwykle najlepszy dla giełdy - tak przynajmniej mówią dane z ostatnich 60 lat".