Ten proces może zostać wsparty ożywieniem napływu inwestycji i zapowiadanym przyspieszeniem prywatyzacji" - powiedział Grabowski w poniedziałek dziennikarzom w czasie konferencji poświęconej budżetowi, organizowanej przez bank BPH PBK. Grabowski dodał, że stopy procentowe w Polsce są już tylko kilka punktów bazowych wyższe, niż w Unii Europejskiej. Pięcioletnia stopa forwardowa w Polsce w poniedziałek wynosiła 5,95 proc., a w strefie euro 5,52 proc. Różnica wynosiła 42,8 pkt. bazowych. Zdaniem Grabowskiego złoty nadal będzie podlegał presji aprecjacyjnej w najbliższych miesiącach. Utrzymanie poziomu złotego już po wyrównaniu stóp procentowych będzie zależało od reformowania finansów publicznych. "Jeżeli w pierwszej połowie przyszłego roku dojdzie do konwergencji nominalnej a polityka fiskalnej zacznie marudzić, to inwestorzy mogą zastanawiać się, czy nie pospieszyli się z inwestycjami, co może prowadzić w dalszej perspektywie do deprecjacji złotego" - powiedział Grabowski. "Część inwestorów, obawiając się przesunięcia terminu wstąpienia Polski do europejskiej unii monetarnej (EMU) może się wycofać" - dodał. Zespół NBP i MF uzgodnił w październiku, że polityka makroekonomiczna ma zapewnić spełnienie kryteriów konwergencji w 2005 roku, tak, żeby Polska weszła do strefy euro w 2006 albo 2007 roku. W ramach ERM2, zgodnie z kryteriami konwergencji, kraj musi pozostawać co najmniej 2 lata, zanim będzie mógł przystąpić do strefy euro. Aby przystąpić do strefy euro muszą też być spełnione inne warunki, czyli ograniczenie deficytu budżetowego do poniżej 3 proc. PKB, długu publicznego poniżej 60 proc. PKB. Poza tym inflacja nie może być wyższa niż 1,5 pkt. proc. od średniej inflacji w trzech najlepszych krajach UE, a długoterminowa stopa procentowa nie może przekraczać o więcej niż 2 pkt. proc. średniej stopy procentowej w trzech krajach o najniższej inflacji. Do końca 2000 roku ekonomiści przewidywali, że dla Polski najtrudniejsze będzie spełnienie kryterium inflacyjnego. Deficyt budżetu wynosił wówczas 2,2 proc. W 2001 roku udało się jednak zbić inflację poniżej 4 proc., ale deficyt budżetu wzrósł do 4,5 proc. PKB, a MF przewiduje, że w 2002 roku wzrośnie do 5,4 proc. Grabowski uważa, że bez reformy polityki fiskalnej w II połowie 2003 roku impulsy inflacyjne mogą powracać, a w 2004 i 2005 roku jej wskaźnik inflacji może przekroczyć kryterium traktatu z Maastricht. "Wykonanie kryterium inflacyjnego w roku 2004 i 2005 na pewno nie będzie łatwe, jeśli nie będzie wsparte reformą polityki fiskalnej" - powiedział Grabowski. Minister finansów Grzegorz Kołodko mówił w ubiegłym tygodniu w Sejmie, że na początku przyszłego roku przedstawi projekt reformy finansów publicznych, który ma zmienić strukturę wydatków. Reforma ma objąć m.in. KRUS i Fundusz Pracy. Sam projekt budżetu na 2002 rok, zdaniem Grabowskiego, nie jest krokiem w kierunku reformy finansów publicznych. "Rząd zerwał z zasadą ograniczania wydatków do 1 proc. ponad inflację, zrywa z dotychczasową zasadą obniżania podatku od osób prawnych" - powiedział Grabowski. "Najbliższe lata będą trudne. Budżet na 2003 rok konsumuje wydatki jednorazowe, jeśli w ogóle będą. W 2004 roku dojdą wydatki związane z Unią Europejską, czyli składka, współfinansowanie programów" - dodał.(PAP)