"Rząd nie będzie mógł uzupełnić dopłat bezpośrednich dla rolnictwa i z pewnością ani w roku 2004, ani w kolejnych latach takich możliwości nie dostrzegam. Być może, że ktoś inny będzie o tym decydował, nawet na pewno" - powiedział Kołodko w Sejmie podczas debaty w sprawie przyszłorocznego budżetu. Zdaniem Kołodki ewentualne wygospodarowanie środków budżetowych na zwiększenie dopłat bezpośrednich powyżej poziomu proponowanego przez UE musiałoby się odbyć kosztem innych obszarów, co jest niemożliwe. "Gdyby tak miało jednak być, to trzeba odpowiedzieć sobie, kosztem czego: dodatków mieszkaniowych, wspierania rozwoju regionalnego wschodnich obszarów Polski (...)?" - powiedział. "Musimy sobie poradzić w ramach twardych ustaleń budżetowych, które istnieją" - dodał. Na obecnym etapie negocjacji z UE w sprawie dopłat bezpośrednich do rolnictwa Polska ma otrzymać w pierwszym roku członkostwa w UE dopłaty w wysokości 25 proc. dopłat obowiązujących w Unii. Sukcesywnie te dopłaty byłyby zwiększane, a po dziesięcioletnim okresie przejściowym zrównałyby się z poziomem przysługującym rolnikom unijnym. Minister finansów odpowiadając na pytanie posłów powiedział, że należy wykluczyć możliwość ewentualnego zwiększenia wydatków budżetowych w zakresie rolnictwa. "Nie zgadzam się z postulatem konieczności wzrostu wydatków. Uważam, że to, co jest zaprogramowane na rok przyszły, jest tym, na co stać państwo. Nie widzę możliwości sfinansowania ewentualnego wzrostu tych wydatków" - powiedział Kołodko. "Na rolnictwo łożymy wystarczająco dużo z budżetu państwa. To, co przedłożył rząd, to są istotne alokacje na wspieranie interwencjonizmu państwowego, rozwój obszarów wiejskich, na pomoc socjalną" - dodał.(PAP)