Polskie papiery dłużne o terminie zapadalności powyżej jednego roku dały w tym roku zarobić 19,9% - wyliczył Bloomberg. Następne w kolejności (chodzi o stopy zwrotu w walutach krajowych) są obligacje emitowane przez rząd RPA, ale dystans pomiędzy nimi a naszym rynkiem wyniósł ponad 3 pkt. proc. Na trzecim miejscu, ze stopą zwrotu na poziomie 11,6%, znalazły się papiery szwajcarskie. Jeszcze dalsze pozycje zajęły inne kraje kandydujące do Unii Europejskiej: obligacje czeskie zyskały 10,8%, a węgierskie - 10,1%. Polskie papiery dały też, według Bloomberga, najwyższą stopę zwrotu w skali ostatnich dwóch lat (50%).
Stopy procentowe spadały
- Polski rynek był do tej pory bardzo atrakcyjny z dwóch powodów. Po pierwsze, mieliśmy wysokie stopy procentowe, a po drugie, oczekiwania na ich redukcję były bardzo silne - twierdzi Marcin Mrowiec, analityk BPH PBK. Od stóp procentowych zależy wysokość oprocentowania obligacji, natomiast oczekiwania na redukcję powodują wzrost cen obligacji. Stopy procentowe w Polsce zostały w tym roku obniżone prawie o połowę, z 11,5% do 6,75%. Rentowność najchętniej kupowanych przez inwestorów zagranicznych obligacji pięcioletnich spadła natomiast z 9,6% w styczniu do 5,7%.
Liczy się wzrost cen
- Dla inwestorów, którzy spekulują na rynku obligacji, najważniejsze jest to, jak zmieniają się ceny - wyjaśnia Marek Zuber, analityk rynku dłużnego i walutowego. - Gdy rynek oczekuje obniżki stóp procentowych, to ceny obligacji rosną. Przykładowo, papiery pięcioletnie, które w sierpniu ub. r. kosztowały 81 zł, teraz są warte ponad 110 zł - dodaje.