Goldman Sachs i Morgan Stanley doradzały przy transakcjach wartych łącznie 120 mld USD. Tyle samo warte były kontrakty obsługiwane przez cztery banki, zajmujące kolejne miejsca w rankingu. - Wynajmuje się te właśnie firmy, żeby mieć załatwioną sprawę - przyznał agencji Bloomberga Wilbur Ross, szef International Steel Group, która wynajęła Goldmana, by doradzał przy ofercie kupienia za 1,5 mld USD stalowych aktywów Bethlehem Steel.

W tym roku banki inwestycyjne zarobiły dotychczas za doradzanie przy fuzjach i przejęciach ok. 1,74 mld USD, czyli więcej niż 1,66 mld USD w całym I kwartale ub.r. Honoraria za doradztwo tylko przy jednej fuzji mogą być warte tyle, ile opłaty pobierane za gwarantowanie 15 emisji obligacji. W tym roku ogłoszono fuzje na łączną kwotę 220 mld USD, wobec 207 mld USD w I kw. ub.r.

Bankowiec inwestycyjny William Weiant pomógł Morganowi Stanleyowi zarobić 13 mln USD za obsługę transakcji sprzedaży za 3,4 mld USD First Virginia Banks firmie BB&T. Prawie tyle samo 15 innych banków, w tym Citigroup i J.P. Morgan Chase, podzieliło między siebie za gwarantowanie wartej 3,5 mld USD emisji 10-letnich obligacji France Telecom.

Doradzanie przy fuzjach jest bardziej opłacalne niż gwarantowanie emisji obligacji, aczkolwiek mniej jest możliwości zarobienia w tym segmencie rynku. Spadek oprocentowania rządowych papierów do poziomu najniższego od 40 lat zachęcił spółki do zwiększenia sprzedaży nowych obligacji aż o 40% w pierwszych dwóch miesiącach br. w porównaniu z takim samym okresem ub.r. Sprzedaż akcji spadła w tym czasie o 54%, a wartość fuzji wzrosła tylko o 4%. Stawka za doradztwo przy fuzjach jest zróżnicowania w zależności od wielkości transakcji, od tego, czy bank doradza kupującemu czy sprzedawcy - sprzedawca płaci więcej - i wreszcie od tego, czy przejęcie jest narzucone czy nie - wrogie przejęcie kosztuje drożej. Na przykład sprzedający spółkę za 4 mld USD zapłaci za doradztwo ok. 16 mln USD, a kupujący tę samą spółkę zapłaci ok. 14,5 mln USD.