Samorządowcy, przedstawiciele związków zawodowych służby zdrowia, środowiska lekarskiego oraz rządu spotkali się wczoraj na obradach tzw. okrągłego stołu. To pomysł byłego szefa resortu zdrowia Marka Balickiego. Okrągły stół ma pomóc wypracować takie rozwiązania, które pozwolą służbie zdrowia wyjść z zapaści finansowej.
- Nie chciałbym, aby bieżące sprawy, jak problem zadłużenia czy niewypłacane pensje, zdominowały te prace - mówił przed rozpoczęciem rozmów minister Leszek Sikorski.
Tymczasem dla samorządów i niektórych związkowców te sprawy są obecnie najważniejsze. Z wyliczeń ZPP wynika, że ponad 66% powiatowych szpitali ma zobowiązania wymagalne o wartości od 2 do 10 mln zł. - Często to połowa rocznych dochodów tych placówek - mówi Ludwik Węgrzyn, przewodniczący związku powiatów. W przypadku pozostałych szpitali długi wynoszą ponad 10 mln zł - co oznacza, że są na skraju bankructwa. Formalnie jednak nie mogą ogłosić upadłości. ZPP chce powołania specjalnego zespołu z udziałem przedstawicieli ministerstw zdrowia i finansów, Narodowego Funduszu Zdrowia i samorządów, który zająłby się m.in. problemem zadłużenia. Podobny postulat zgłasza także NSZZ Solidarność.
Powiaty chcą także "uruchomienia instrumentu finansowego", który umożliwiałby restrukturyzację zobowiązań krótkoterminowych na długoterminowe. Według naszych informacji, jedną z propozycji rządu będzie zamiana długów ZOZ-ów na kredyty długoterminowe. Wczoraj minister zdrowia nie chciał zdradzić szczegółowych tego planu.
- Nie może być zastosowana prosta forma oddłużenia. Musimy najpierw opracować model, który poprawi efektywność wydawania pieniędzy w służbie zdrowia, uszczelni system, a przede wszystkim zagwarantuje środki odpowiednie do stawianych zadań. Jeśli to nastąpi, to być może uda się uzyskać społeczną zgodę na wsparcie systemu - mówił minister Sikorski.