"Nie można wykluczyć, że wzrost gospodarczy wyniesie 5%" - powiedział Balcerowicz w wywiadzie dla czwartkowego "Parkietu" w odpowiedzi na pytanie, czy rządowe założenie 5-procentowego wzrostu PKB w 2004 roku nie jest zbyt optymistyczne.
"Głównym problemem nie jest jednak tempo wzrostu w 2004 r., lecz w dłuższym okresie. W gospodarce rynkowej mamy cykle koniunkturalne, po okresie spowolnienia przychodzi przyspieszenie. Jednak nie będzie ono trwało długo, jeśli zasadniczo nie poprawi się sytuacji finansowej państwa" - dodał podkreślając, że chodzi o reformy wydatków budżetu, trwale zmniejszające deficyt.
Już po lipcowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Balcerowicz powiedział, że ostatnie dane makroekonomiczne wskazują na to, że w Polsce rozpoczęło się ożywienie gospodarcze, ale na ile będzie ono trwałe - zależeć będzie od reformy finansów publicznych i reform strukturalnych.
Nie podał jednak wówczas żadnych prognoz dotyczących wzrostu gospodarczego w tym roku. Wcześniej bank centralny podawał, że dynamika PKB w 2003 roku wyniesie około 2,5% (wobec 1,4% w 2002 roku). Po ostatnich danych ekonomiści podnieśli swoje prognozy, których średnia oscyluje wokół 3,0% wzrostu gospodarczego w bieżącym roku.
Balcerowicz podkreślił w wywiadzie, że "mówiąc o stopach NBP, trzeba sobie uświadomić, jak dużych obniżek już dokonaliśmy".