Goldman Sachs, trzeci co do wielkości bank inwestycyjny w Stanach Zjednoczonych, obsłużył w tym roku emisje obligacji zamiennych za łączną kwotę 15 mld USD, co dało mu 14-proc. udział w tym rynku w skali globalnej. Z prowizji od tych operacji potentat z Wall Street otrzymał 450 mln USD. Łącznie w tym roku banki inwestycyjne pobrały od podmiotów emitujących obligacje zamienne 3,3 mld USD. A może być jeszcze lepiej. - Jest bardzo prawdopodobne, że w tym roku wartość emisji będzie rekordowa w historii - twierdzi, cytowany przez Bloomberga, Jeff Zajkowski, odpowiedzialny za działalność na amerykańskim rynku obligacji zamiennych w J.P. Morgan Chase. Do tej pory najlepszy pod tym względem był 2001 r., kiedy to łączna wartość emisji tych papierów sięgnęła 176 mld USD.

Reprezentowany przez J. Zajkowskiego bank zajmuje w tym roku drugą pozycję, po Goldman Sachs, na rynku gwarantów obligacji zamiennych. Obsłużył on transakcje za 14,1 mld USD, co dało mu wpływy z opłat w wysokości 423 mln USD. Ubiegłoroczny lider - Citigroup, plasuje się w tym roku dopiero na czwartej pozycji z emisjami wycenianymi na 10,6 mld USD. Jego udział w rynku spadł z 17% na koniec 2002 r., do niecałych 10%.

Popularność wśród inwestorów obligacji zamiennych spółek można wytłumaczyć ostatnimi wahaniami kursów akcji na giełdach. Kupując taki papier zabezpieczają się oni przed takimi wahaniami i mają okazję zamienić obligacje na akcje w dogodnym momencie. Obligacje zamienne najchętniej kupują fundusze hedgingowe i spółki ubezpieczeniowe oraz fundusze lokujące kapitały w akcje. Dla banków inwestycyjnych gwarantowanie takich emisji to również bardzo opłacalny proceder. Średnio pobierają one prowizje w wysokości 2,4% wartości transakcji. Są to więc opłaty nawet większe niż w przypadku gwarantowania ofert obligacji o wysokim ryzyku inwestycyjnym (tzw. śmieciówek), gdzie średnia prowizja wynosi 2,3%. n

Bloomberg