Jednak mimo sporów wewnątrz SLD, mniejszościowy rząd powinien głosowanie to wygrać. Odrzucenie projektu, który przwiduje wzrost deficytu budżetowego w 2004 roku do ponad pięciu procent PKB, doprowadziłoby do rozwiązania parlamentu dwa lata wcześniej niż przewidywany termin wyborów. Jednak PSL już zapowiedział, że nie zamierza głosować przeciwko budżetowi. Pozwoli to SLD wygrać dzisiejszą parlamentarną batalię, a projekt zostanie skierowany do dalszych prac w komisjach. W czwartek premier Miller, który uczestniczy w negocjacjach nad unijną konstytucją w Brukseli, ostro skrytykował spekulacje na temat jego rezygnacji po serii skandali korupcyjnych i znacznym spadku poparcia społecznego dla SLD. Nie powstrzymało to jednak jednego z partyjnych "baronów" do publicznego wezwania Millera do dymisji i krytyki programu cięć wydatków zaproponowanego przez ministra Jerzego Hausnera. "To jest plan dobry dla Polski, ale zły dla SLD, bo uderzający w nasz żelazny elektorat" - powiedział w piątkowej Rezczpospolitej, Krzysztof Martens, przewodniczący SLD na Podkarpaciu. "Powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy misja Leszka Millera nie dobiega już końca" - dodał. W czwartek rynki finansowe zareagowały znaczną przeceną na pogłoski, że grupa "baronów" przygotowuje plan ratunkowy dla SLD, którego głównym elementem miałaby być dymisja Leszka Millera. Nerwowość wzmogły również informacje o niskiej płynności budżetu. RZĄD WYGRA GŁOSOWANIE Marszałek Sejmu Marek Borowski powiedział w piątek, że jest przekonany, iż SLD wygra dzisiejsze głosowanie. "Nie podzielam poglądu, że ten program (Hausnera) oznacza śmierć dla SLD. Śmierć dla SLD oznacza nie przyjęcie programu, bowiem da się przetrzymać rok następny, ale nie da się przetrzymać roku 2005" - powiedział dziennikarzom Borowski. "Nie wolno czekać z realizacją programu Haunsera. Ta świadomość nie jest jeszcze pełna, ale będzie się rozpowszchniała" - dodał. Mimo to w czwartek komisja finansów publicznych przegłosowała wniosek jednej z posłanek SLD przewidujący wprowadzenie w przyszłym roku najwyższej 50-procentowej stawki podatku dla najbogatszych. Jego przyjęcie kłóciłoby się z planami ministra Hausnera, który chce obniżki podatków, by pobudzić wzrost gospodarczy i ograniczyć zatrudnienie.
((Autor: Douglas Busvine; Redagował: Piotr Skolimowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))