Aż 60% badanych co kwartał ekonomistów uważa, że przedłużająca się obecność w Iraku negatywnie odbije się na największej gospodarce świata. Wskazywane skutki to m.in. rosnące wydatki na cele obronne i większa presja na i tak już słabnącego dolara. Brak stabilizacji w Zatoce Perskiej może mieć także negatywny wpływ na podejmowanie decyzji inwestycyjnych przez dyrektorów wielkich korporacji oraz na wydatki konsumentów.

46% badanych uważa także rosnący deficyt budżetowy w USA za coraz poważniejszy problem, ale jednocześnie 54% ekonomistów sądzi, że niedobór w kasie federalnej da się kontrolować. W tej ostatniej grupie rośnie jednak liczba zwolenników ściślejszej kontroli Kongresu nad wydatkami państwa. Deficyt budżetowy w 2003 roku (rok fiskalny zakończył się 30 września br.) wyniósł 374 mld USD. W tym roku może przekroczyć już 500 mld USD.

Na krótszą metę ekonomiści pozostają jednak optymistami. Z ankiety wynika, ze spodziewany wzrost gospodarczy w III kwartale br. wyniósł 5,4%, a w IV osiągnie co najmniej 4%. Wiekszość ekspertów jest przekonana, ze ożywienie stało się faktem i że największa gospodarka świata najgorsze ma za sobą. Także inflacja nie powinna stanowić większego problemu i w przyszłym roku niewiele przekroczy próg dwóch procent.

Ekonomiści nie spodziewają się także rewolucji w polityce monetarnej. Ich zdaniem, Fed może zacząć podwyższać stopy procentowe najwcześniej w połowie przyszłego roku. Powodem do niepokoju pozostaje jednak wciąż rynek pracy. Zdaniem ekonomistów stopa bezrobocia w przyszłym roku wciąż będzie się utrzymywać w granicach 5,8-6,0%. Co miesiąc ma przybywać około 100 tysięcy nowych miejsc pracy, ale to za mało, by zrównoważyć 2,7 mln etatów zlikwidowanych od ostatniej recesji.