Zdaniem Roberta Rajczyka z BZ WBK należy oczekiwać dalszego szybkiego wzrostu portfela. Bank szacuje, że do końca tego roku wartość kredytów mieszkaniowych osiągnie 28 mld zł. W porównaniu z 2002 rokiem oznaczałoby to wzrost o 43%.
- Wyniki te nie uwzględniają jednak spłaty zadłużenia. Dlatego można założyć, że w tym roku banki udzielą w sumie około 13- 15 mld zł nowych kredytów - dodał R. Rajczyk. Równie dobrych rezultatów specjaliści oczekują także w najbliższych latach. Według założeń Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową na koniec 2004 roku wartość kredytów mieszkaniowych zaciągniętych przez gospodarstwa domowe sięgnie 39 mld zł.
- W ciągu 2-3 najbliższych lat kredyty mieszkaniowe, obok kart kredytowych, będą najszybciej rozwijającą się częścią rynku bankowego - uważa Mariusz Drzewiecki, naczelnik wydziału planów finansowych w Multibanku.
Dodaje, że wpływ na to ma zmiana mentalności Polaków, którzy w większym niż niegdyś stopniu akceptują zakup mieszkania na kredyt. Sprzyja temu coraz niższe oprocentowanie udzielanych przez banki pożyczek. Wcześniej, szczególnie w latach 1989-1995, ludzie kupowali w Polsce mieszkania lub budowali domy głównie z własnych oszczędności.
Mimo szybko rozwijającej się akcji kredytowej w tym i zeszłym roku, na tle krajów rozwiniętych nadal jednak wypadamy blado. W stosunku do PKB wartość kredytów mieszkaniowych w krajach Europy Zachodniej to ponad 50%. Udział kredytów mieszkaniowych dla osób prywatnych w całości zadłużenia ludności wynosi przykładowo 62% w Hiszpanii i 78% w Niemczech. U nas jest to poniżej 30%. To pokazuje, jaki jest potencjał rozwoju rynku.