Od niedawna znacznie zliberalizowano prowadzenie działalności gospodarczej na terenie Iraku przez firmy zagraniczne. Obcy inwestorzy mogą zakładać biura i przedstawicielstwa, które należy zgłosić o Irackiego Rejestru Spółek (rozkaz 39. z 21 września 2003 roku). Dopuszczono również możliwość udziału kapitału zagranicznego w różnych przedsięwzięciach, z wyjątkiem sektora wydobycia i przetwórstwa dóbr naturalnych. Inwestorzy zamierzający zajmować się handlem detalicznym muszą na co najmniej 30 dni przed rozpoczęciem takiej działalności zdeponować 100 tys. USD w banku na nieoprocentowanym rachunku. Wyłącznie dla inwestorów krajowych zostało zarezerwowane prawo użytkowania i pobierania pożytków z prywatnych nieruchomości. Zagraniczni mogą zakładać banki - za zgodą Irackiego Banku Centralnego i po wniesieniu kapitału w wysokości co najmniej 50 mld dinarów. Jednak do końca 2008 roku jedynie sześć podmiotów zagranicznych otrzyma taką zgodę.
Łagodna jest także polityka fiskalna. Do końca tego roku dochody osób fizycznych zostały zwolnione z podatku. Utrzymane zostało opodatkowanie usług hoteli i restauracji wysokiej klasy, z tytułu sprzedaży samochodów, sprzedaży nieruchomości, a ponadto akcyza od sprzedaży wyrobów petrochemicznych. Łagodna polityka podatkowa będzie prowadzona także w najbliższych latach. Począwszy od 2004 roku najwyższy podatek od dochodów osobistych (PIT) i dochodów korporacji (CIT) nie przekroczy 15% (rozkaz 37. z 19 września 2003 roku).
15 października do obrotu weszły nowe dinary. W ciągu 3 miesięcy zostaną wymienione wszystkie pieniądze i od 15 stycznia 2004 roku staną się jedynym środkiem płatniczym w kraju.Państwowe dotacje
odstraszają prywatny kapitał
Nowe regulacje prawne uchwalone przez Tymczasową Władzę Koalicyjną są krokiem naprzód ku poprawie sytuacji gospodarki irackiej. Jednak nie rozwiązują wszystkich problemów.
Polscy przedsiębiorcy, poza uczestnictwem w projektach inwestycyjnych przy odbudowie Iraku, liczą na wpływy z eksportu w ramach kontraktów handlowych. Niestety, iracki system cen ogranicza pole manewru eksporterom. Choć w znacznej części ceny są uwolnione, kłopoty rodzą się przy państwowych dotacjach dóbr konsumpcyjnych (pozostałość po czasach reżimu Saddama Husajna). Takie towary są sprzedawane poniżej cen obowiązujących w obrocie, a nawet poniżej kosztu wytworzenia. Subsydia obowiązują w pięciu grupach asortymentowych. Podobnie jak w latach osiemdziesiątych w Polsce, Irakijczycy dostają kartki, które upoważniają do kupna w sieci wytypowanych 66 tys. sklepów miesięcznie: 9 kg mąki, 3 kg ryżu, 2 kg cukru, 0,2 kg herbaty, 1,5 l oleju roślinnego, 1 kg mleka w proszku, 1,5 kg fasoli, 0,15 kg soli jodowanej, 0,25 kg mydła i 0,5 kg detergentów. Za taki koszyk dóbr podstawowego użytku należy zapłacić 250 dinarów (około 15 centów amerykańskich). Na wolnym rynku jego wartość dochodzi do 6 tys. dinarów (czerwiec 2003 r.). Państwo dokłada również do wyrobów petrochemicznych - benzyny, ropy naftowej, oleju opałowego i propanu. Ceny są silnie zniekształcone nie tylko w porównaniu z ogólnoświatowymi, ale także w porównaniu z tymi, które obowiązują w państwach regionu bliskowschodniego. Przykładowo, za litr benzyny należy zapłacić 20 dinarów (około 1 centa amerykańskiego), podczas gdy w Katarze i Syrii cena wynosi odpowiednio: 16 centów i 40 centów amerykańskich. Mimo tak niskich cen sprzedaży rafinerie nie narzekają na brak zysków. Wszystko za sprawą dostaw ropy naftowej po zaniżonych cenach. Płacą za baryłkę ropy 40 dinarów (około 2 centy amerykańskie). Podobnie oderwane od cen rynkowych są taryfy elektryczne. Kilowat energii elektrycznej wynosi 0,14 centa amerykańskiego i jest wielokrotnie niższy od obowiązującej w innych krajach Bliskiego Wschodu - np. 2,3 centa amerykańskiego w Egipcie, 5,3 centa w Libanie). Dotacje dotyczą także transportu, telekomunikacji i dostaw wody. Przedsiębiorstwa państwowe otrzymują również dotowane podstawowe surowce do produkcji (ropa naftowa, elektryczność, woda, materiały) oraz transport.