Czy podoba się Pani racjonalizacja wydatków w sferze socjalnej, którą proponuje wicepremier Hausner- Podpisze się Pani pod tym-
To nie jest kwestia podoba się czy nie podoba. Problem polega na tym, że wydatki na cele społeczne to jest tak samo "tajemna wiedza", jak ta makroekonomiczna, którą się tak swobodnie zwykliśmy posługiwać, operując stopami wzrostu cen towarów i usług, wzrostu PKB i tak dalej, i tak dalej. To jest bardzo skomplikowana wiedza. A w związku z tym, kiedy się mówi na poziomie ogólnym, to można operować pojęciami podoba - nie podoba. Kiedy się schodzi na poziom, powiedziałabym, konkretów, to wtedy jest tak - ten plan zawiera szereg koniecznych zmian, wynikających na przykład z dokończenia reformy emerytalnej. Więc na tym poziomie plan ma oczywiście bardzo wiele zalet. I to nie jest kwestia jego odrzucania albo przyjmowania w całości. To kwestia, powiedziałabym, odpowiedzi na podstawowe pytanie: jaki cel ma spełnić program oszczędnościowy" On ma spełnić po pierwsze cel fiskalny, czyli dać rzeczywiste oszczędności. Po drugie, ma spełnić zakładany cel społeczny, którym na pewno nie jest pogłębianie zróżnicowań dochodowych, pogłębianie obszarów ubóstwa i naruszanie ładu społecznego. Jak te dwa cele uda się optymalnie połączyć, to wtedy można będzie powiedzieć, że osiągnęliśmy sukces.
Czy nie ma Pani żadnych
wątpliwości"
Moje wątpliwości czy moja zachęta do weryfikacji programu polega na tym: jeśli program ma spełnić cel fiskalny, czyli przynieść zrównoważenie dochodów i wydatków albo przynieść wymierne oszczędności, to trzeba głębiej penetrować te obszary, gdzie jeszcze są duże pieniądze. Dla przykładu: program oszczędności czy redukcji wydatków na wspieranie zatrudnienia osób niepełnosprawnych, to jest 0,2% PKB. I może się okazać, że te 0,2% PKB wydatków na zatrudnienie osób niepełnosprawnych można zredukować do 0,1% PKB. Nie osiągnie się żadnego efektu finansowego, natomiast konsekwencje społeczne, jakie z tego tytułu mogą powstać, np. na rynku pracy osób niepełnosprawnych, nie będą się opłacać tak w sensie finansowym, ekonomicznym, jak na pewno społecznym.