"Chociaż w przeszłości ożywienia gospodarki strefy euro w początkowej fazie z reguły napędzane były przez wzrost eksportu, to w sytuacji gdy kurs wymiany wzrósł powyżej 1,20 USD za euro, obecnie taki scenariusz staje pod znakiem zapytania" - czytamy w dokumencie Komisji Europejskiej. 23-proc. umocnienie się euro do dolara, które nastąpiło w ciągu ostatniego roku, może negatywnie wpłynąć na wyniki gospodarki obszaru ze wspólną walutą. Zdaniem Komisji, wzrost PKB w strefie euro nie przekroczy w tym roku 0,4%.

Jak dotąd przyczynkiem do wyjścia z recesji, odnotowanej w drugim kwartale, był szybki rozwój gospodarek USA i Azji, które kupują znaczną część produkcji UE. Jednak wzrost kursu euro w odniesieniu do dolara, do rekordowego poziomu w historii, ujemnie wpływa na prognozy eksportu, a co za tym idzie - na przyszłą kondycję licznej grupy przedsiębiorstw. Firmy - wśród nich Nokia czy Volkswagen - które znaczącą część produkcji lokują na rynkach poza Europą, z pewnością nie poprawią wyników finansowych przy euro tak silnym, jak obecnie. W piątek za euro płacono 1,23 USD, najwięcej od jego wprowadzenia w 1999 r., a wczoraj koło południa o 1 cent mniej.

Europejska waluta zyskała w minionym czasie po części na skutek obaw o to, czy USA poradzą sobie z przyciągnięciem kapitału zagranicznego, który mógłby zrównoważyć deficyt obrotów bieżących. W drugim kwartale był on rekordowo wysoki i wyniósł 138,7 mld USD. We wczorajszym raporcie miesięcznym zwrócił na to uwagę bank centralny Niemiec. "Jako że USA nadal potrzebują środków na finansowanie deficytu obrotów bieżących, wciąż istnieje ryzyko nagłych zmian kursów walut" - napisali przedstawiciele Bundesbanku. Ich zdaniem, dolar może jeszcze stanieć.

Zarówno Komisja, jak i Bundesbank zaznaczyli, że wzrost gospodarczy będzie podtrzymany dzięki niskim stopom procentowym. Ich poziom w krajach unii walutowej jest najniższy przynajmniej od 1946 r. Jednak, jak napisał we wstępie do raportu Pedro Solbes, komisarz ds. polityki monetarnej, ubiegłomiesięczna decyzja ministrów finansów krajów UE, którzy przyzwolili na łamanie reguł budżetowych przez Niemcy i Francję, niesie ze sobą ryzyko ich podniesienia w dłuższym terminie.