Opublikowane w ostatnią środę dane o kondycji amerykańskiego rynku nieruchomości rozczarowały inwestorów. Przypomnijmy, że liczba rozpoczętych budów spadła w styczniu do 1903 tys., z 2067 tys. miesiąc wcześniej. Jednocześnie udzielono 1899 tys. pozwoleń na nowe inwestycje budowlane, 54 tys. mniej niż w grudniu. Analitycy uspokajali, że nie oznacza to wcale ochłodzenia koniunktury w tym segmencie gospodarki. Znaczący spadek wiązali z surową zimą, która utrudniała prace budowlane. Rzeczywiście, na bicie na alarm jest za wcześnie, choć wielu ekspertów podkreśla, że na rynku nieruchomości mamy do czynienia z bańką spekulacyjną. Wskazują, że do jej stworzenia przyczyniły się rekordowo niskie stopy procentowe. Nie bez znaczenia była też rosnąca wiara Amerykanów, że nieruchomości stanowią bardzo dobrą długoterminową inwestycję. Potwierdzały to rosnące ceny w tempie wyraźnie przekraczającym inflację.
Bardzo dobra kondycja rynku nieruchomości w 2002 i 2003 r. w znaczącym stopniu przyczyniła się do przezwyciężenia trudności gospodarczych w USA. Odpowiada on za ok. 14% amerykańskiego PKB. Napędza przy tym wiele pochodnych gałęzi gospodarki. Szacuje się, że budowa 1 tys. domów jednorodzinnych generuje blisko 2,5 tys. miejsc pracy, daje blisko 80 mln USD w wynagrodzeniach oraz 42,5 mln USD podatków.
Wpływ ekonomiczny rynku nieruchomości nie kończy się na wybudowaniu i sprzedaży nowo wybudowanego domu. W ciągu pierwszych 12 miesięcy od jego kupna właściciel wydaje blisko 9 tys. USD na meble, dekoracje. To ponad dwa razy więcej niż w przypadku osób, które nie zmieniają mieszkania.
Znaczenie rynku nieruchomości potwierdza też jego prawie 30-proc. udział w aktywach gospodarstw domowych. Dla porównania akcje i udziały w funduszach powierniczych odpowiadają za niecałe 20%. Nic dziwnego, że w znaczącym stopniu wpływa na to, co zwykło nazywać się "efektem bogactwa". Rosnące ceny aktywów znajdujących się w portfelach gospodarstw domowych skłania je do wydawania większej ilości pieniędzy na konsumpcję. Znajduje to przełożenie na koniunkturę gospodarczą. Hossa na rynku nieruchomości zneutralizowała negatywny wpływ bessy na giełdach w latach 2000-2003 na wartość aktywów amerykańskich gospodarstw domowych. Jego kondycja ma znaczenie także z punktu widzenia cen metali na świecie. Dobrym przykładem były gwałtowne wahania notowań miedzi ze środy.
W styczniu spadła aktywność na rynku nieruchomości w USA