Znowelizowane Prawo o publicznym obrocie wchodzi w życie 1 maja. Art. 3b stanowi, że przepisy ustawy stosuje się do instrumentów finansowych (zostały szczegółowo zdefiniowane) dopuszczonych albo wprowadzanych do publicznego obrotu lub na rynek regulowany. - Taki zapis sugeruje, że spod wszystkich rygorów uchwalonej już przez parlament ustawy wyłączone są np. instrumenty walutowe oferowane przez platformy działające poza rynkiem publicznym. Obawiamy się jednak, że to wcale nie musi być prawda - wskazują brokerzy oferujący kontrakty walutowe.
Problem w tym, że w art. 30 Prawa o publicznym obrocie pojawia się przepis, w myśl którego działalność maklerska obejmuje m.in. "wykonywanie czynności polegających na przyjmowaniu lub przekazywaniu zleceń nabycia lub zbycia (...) nie będących papierami wartościowymi finansowych kontraktów terminowych, umów forward dotyczących stóp procentowych, swapów akcyjnych, swapów na stopy procentowe, swapów walutowych". To samo dotyczy opcji na stopy procentowe albo kursy walut (lub opcji na takie opcje). - Gdyby przepis odwoływał się do definicji instrumentów finansowych, o których mówi także art. 3b, firmy działające poza rynkiem publicznym mogłyby spać spokojnie. Tymczasem art. 30 wskazuje, co należy rozumieć przez działalność maklerską, wymieniając szczegółowo, jakich produktów finansowych ona dotyczy. Nie zastrzega przy tym, że chodzi tylko o produkty z rynku publicznego - twierdzą nasi rozmówcy.
Co na to KPWiG?
- Po zmianie ustawy niektóre firmy będą zobligowane do uzyskania licencji KPWiG na działalność maklerską, jeśli będą chciały kontynuować działalność. Jest to związane z rozszerzeniem katalogu instrumentów finansowych zgodnie z wymogami dyrektywy o świadczeniu usług inwestycyjnych (ISD) m.in. o kontrakty i opcje na waluty oraz swapy - mówi Marek Szuszkiewicz, dyrektor Departamentu Domów Maklerskich w KPWiG. - Oczywiście, nie wiemy, ile firm o taką licencję wystąpi. Nowe przepisy obejmują jednak pewne grono przedsiębiorstw zajmujących się pośrednictwem na rynku finansowym.
Nieoficjalnie przedstawiciele Komisji przyznają, że to "pewne grono" może liczyć co najmniej kilkadziesiąt przedsiębiorstw.