Reklama

Rynek kapitałowy poradzi sobie w Europie

Z Igorem Chalupcem, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, rozmawia Marek Siudaj

Publikacja: 28.04.2004 09:54

Wczoraj odbyło się przedostatnie posiedzenie obecnego rządu. Czy fakt, że strategia rozwoju rynku kapitałowego Agenda Warsaw City 2010 została na nim przyjęta, nie zmniejszy jej wiarygodności, szans na realizację?

Mam nadzieję, że ten program będzie realizowany. Rynek kapitałowy był do tej pory z daleka od zawirowań politycznych. Mam nadzieję że przyszłe rządy będą kontynuować programy dobre dla Polski - a ten jest dobry.

Co jest celem Agendy?

Rynek kapitałowy jest ciągle traktowany przez polityków jak kwiatek do kożucha gospodarki. Chcieliśmy pokazać, że wprawdzie gospodarka teoretycznie może się rozwijać szybko bez rynku kapitałowego, ale z rynkiem kapitałowym na pewno będzie rozwijać się jeszcze szybciej. Z rynkiem kapitałowym nie tylko w takim wymiarze, jak go często rozumiemy, czyli Giełdą Papierów Wartościowych, ale również rynkiem pirvate equity, venture capital, obligacji korporacyjnych czy wspierającym rozwój małych, średnich lub nowych firm. Polska doczekała się wielu ważnych strategii dotyczących górnictwa, hutnictwa itd., natomiast takiej całościowej strategii nie doczekał się dotąd rynek kapitałowy.

Może owe sukcesy udało się osiągnąć m.in. dzięki brakowi strategii. Branże, które mają strategie, choćby górnictwo czy hutnictwo, mają też kłopoty.

Reklama
Reklama

Te branże, dzięki dokumentom rządowym i dzięki wsparciu, jakie dostawały, radziły sobie lepiej. Bez nich byłoby dużo gorzej.

W takim razie, jakie wsparcie, ile pieniędzy dostanie rynek kapitałowy?

Ta strategia tym różni się od innych, że nie przewiduje pomocy bezpośrednio z budżetu państwa. Przewiduje natomiast, że państwo wykona kilka działań, które mają temu rynkowi pomóc. Choć chcę jasno podkreślić, iż to, czego najbardziej potrzebuje rynek, to dobrze rozwijająca się gospodarka z jasnymi perspektywami wzrostu.

Wróćmy na razie do celów strategii.

Agenda ma stanowić rodzaj planu strategicznego dla polskiego rynku kapitałowego po wejściu do Unii Europejskiej. Plan, który miałby dać odpowiedź na pytanie, dokąd idziemy, jakie mamy koncepcje, co ma być dalej z giełdą. Dzięki temu nie będziemy skazani wyłącznie na słuchanie innych.

Poza tym zawsze mieliśmy wrażenie - mam tu na myśli środowisko rynku finansowego, z którego się wywodzę - że nie ma miejsca, do którego rynek kapitałowy mógłby adresować swoje potrzeby. Ani Ministerstwo Finansów, ani Ministerstwo Gospodarki, ani Ministerstwo Skarbu Panstwa, ani też Komisja Papierów Wartościowych i Giełd całościowo się tą problematyką nie zajmowały. Mam nadzieję, że rolę tę przejmie ostatecznie Ministerstwo Finansów. Że będzie resortem, który z jednej strony zajmuje się opodatkowaniem dochodów, a z drugiej - w innym pionie - będzie odpowiadać za rozwój rynku, tak samo jak zajmuje się regulacjami bankowymi czy ubezpieczeniowymi. W Agendzie zaproponowaliśmy utworzenie Rady Rynku Kapitałowego, która ma - w założeniu - działać przy ministrze finansów. Obowiązkiem Rady będzie co pół roku informowanie Rady Ministrów o postępach w realizacji strategii.

Reklama
Reklama

Jakie kompetencje będzie miała Rada Rynku Kapitałowego?

Rada nie będzie miała kompetencji stanowienia prawa. Jej zadaniem będzie monitorowanie realizacji strategii i informowanie rządu o postępach, a także sygnalizowanie problemów czy wyzwań pojawiających się na rynku kapitałowym.

A jeżeli nie będzie postępów, to co wtedy?

Wbrew pozorom, samo informowanie rządu jest bardzo ważne. Do tej pory tego nie było. Resort, który jest za daną dziedzinę odpowiedzialny i wie, że o postępach prac będzie informowana Rada Ministrów, bierze się aktywniej do pracy. Czasem nie trzeba nawet informacji, wystarczy sama świadomość.

Powiedział Pan, że Agenda zakłada kilka działań. Jakich?

Agenda zawiera harmonogram działań rozpisanych na dwa lata. Do każdego przypisana jest odpowiedzialna instytucja czy resort. Jest tego sporo, więc wymienię tylko kilka najważniejszych. Po pierwsze - chcemy pełniej wykorzystać potenNaszym zdaniem konieczne są zmiany w regulacjach dotyczących limitów inwestycyjnych, by można było lepiej wykorzystać potencjał funduszy emerytalnych, zwłaszcza w dziedzinie finansowania rynku niepublicznego, poprzez inne fundusze tam operujące.

Reklama
Reklama

Poza tym proponujemy rozwiązania, które mają sprzyjać zwiększeniu podaży na rynku. Między innymi chcemy, by koszty przygotowania emisji były kosztami uzyskania przychodów. Proponujemy również, aby resort skarbu przedstawił konkretny plan prywatyzacji spółek w drodze oferty publicznej, który byłby opublikowany i stanowiłby wiążącą obietnicę. Do tej pory zmiana ministra oznaczała zmianę koncepcji.

Są propozycje dotyczące nowej ustawy o publicznym obrocie papierami wartościowymi, a raczej - nowego prawa o organizacji obrotu papierami wartościowymi. Będziemy między innymi chcieli wprowadzić ramy regulacyjne dla alternatywnych systemów obrotu. Mają one stanowić ofertę przydatną dla małych i średnich przedsiębiorstw. Mogłyby korzystać z tego rynku w sytuacji, gdy rynek giełdowy jest dla nich za drogi i niedostępny, także z powodów regulacyjnych.

Jak wyglądałaby droga rozwoju takich małych i średnich firm, skoro są za małe, by wejść na giełdę?

Wyobrażam sobie, że w taką małą firmę najpierw inwestuje fundusz venture capital, który po dwóch-trzech latach sprzedaje udziały funduszowi kapitałowemu, notowanemu już na giełdzie, którego udziałowcami są fundusze emerytalne. I ten fundusz dopiero wprowadza takie przedsiębiorstwo na giełdę. Podobne rozwiązania znakomicie sprawdzają się w USA czy Wielkiej Brytanii, ale zaczynają także dobrze funkcjonować we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii czy Irlandii. Tymczasem u nas luka kapitałowa jest szczególnie widoczna na pierwszym etapie rozwoju. I tam jest szczególnie groźna. Duże przedsiębiorstwo sobie poradzi, ale - wbrew pozorom - duże przedsiębiorstwa nie zatrudniają w sumie dużo ludzi. Najwięcej pracowników zatrudniają małe firmy - łącznie pracuje tam kilka milionów osób. Wystarczyłoby, aby każda z takich małych firm zatrudniła o jedną osobę więcej, aby bezrobocie w Polsce spadło znacząco. Tymczasem jedną z przyczyn słabego rozwoju małych firm są wysokie koszty pracy, o czym wszyscy wiemy, ale inną - brak kapitału na rozwój.

Czy aby na pewno małe i średnie firmy chcą takich rozwiązań? Czy były prowadzone rozmowy z ich przedstawicielami?

Reklama
Reklama

Naszym konsultantem naukowym był Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Przeprowadził badania, z których jasno wynika, że polski rynek kapitałowy i jego organizacja musi odpowiedzieć przede wszystkim na potrzeby tych firm. One potrzebują silnego rynku lokalnego, lokalnych pieniędzy, lokalnego biura maklerskiego, które zna miejscowe potrzeby i rozumie tę firmę.

Czy są chętni do tworzenia alternatywnych platform obrotu dla małych firm?

Ja wiem przynajmniej o dwóch. W obu przypadkach są to zagraniczne banki inwestycyjne.

Czy alternatywne platformy obrotu miałyby być skierowane do inwestorów instytucjonalnych czy indywidualnych?

Dla jednych i dla drugich. Przy czym głównym kryterium podziału powinna być wielkość obrotu, a nie osobowość prawna.

Reklama
Reklama

Jak przyciągnąć do alternatywnych platform inwestorów indywidualnych, którzy musieliby się przekonać do czegoś nowego?

To jest przede wszystkim zadanie dobrego emitenta, który powinien zaoferować interesujące papiery, oraz dobrego pośrednika, który potrafi je sprzedać. Żaden sztuczny bodziec niczego tutaj nie załatwi. Natomiast, gdyby się okazało, że popyt jest niewystarczający, jest pomysł, żeby wprowadzić rozwiązania fiskalne, które będą takiego inwestora indywidualnego dodatkowo zachęcać do długoterminowego pozostawania na giełdzie. Nie uważam, żeby było to potrzebne w tej chwili, ale rynek może się zmienić. Dlatego Agenda nie przesądza, w którym momencie te rozwiązania miałyby wejść w życie.

A jakie są to rozwiązania?

Proponujemy zwolnić z podatku dochody, które inwestor przeznaczałby na kolejne inwestycje na rynku. Oczywiście, nie przesądzamy w tym momencie, jak długi musiałby być horyzont tej inwestycji - to będzie zależało od uwarunkowań rynku w momencie podejmowania decyzji. Uważam, że horyzont trzyletni byłby odpowiedni.

Będziemy mieli więc ofertę dla małych i średnich firm. Ale co dalej z Giełdą Papierów Wartościowych po wejściu do Unii Europejskiej.

Reklama
Reklama

Obecnie w Europie powstaje jednolity rynek hurtowy. Rynek dużych firm, mających dużą kapitalizację, którym będą zainteresowane duże banki inwestycyjne o zasięgu paneuropejskim czy globalnym. W tych ramach - umownie rzecz biorąc - nasz WIG20 na pewno się mieści i w ramach jakiejś formy aliansu nasza giełda będzie w pewnym stopniu zintegrowana z rynkami europejskimi.

Ciekawi mnie forma tego aliansu. Czy ma być taka jak rynku holenderskiego? Tam, po wejściu do Euronextu, pojawiły się oskarżenia, że jest traktowany jak mało ważny oddział lokalny. A może alians zakładający większą samodzielność GPW?

Jesteśmy daleko od przesądzenia, czy giełda warszawska powinna być wchłonięta w sposób bezwarunkowy przez jedną z giełd europejskich. Wyraźnie natomiast mówimy, że musi funkcjonować silny, jakoś połączony regionalny rynek w Warszawie, ale niekoniecznie w formie spółki zależnej.

Z integracją giełda powinna sobie poradzić...

Sądzę, że nie tylko giełda, ale cały rynek. Moim zdaniem, na integracji polski rynek kapitałowy może więcej zyskać, niż stracić. Słyszałem opinie, że po wejściu Polski do UE z naszego parkietu zaczną odpływać spółki. Moim zdaniem, nie tylko nie będą odpływać, ale będzie wręcz odwrotnie. Bardzo dużo firm pojawi się na parkiecie, kapitalizacja wzrośnie, będzie dużo większa płynność, ponieważ będziemy przez wiele lat gospodarką rozwijającą się szybciej niż unijna. Mamy dobrą infrastrukturę regulacyjną i techniczną i nieźle sobie z tym radzimy. Dlatego też uważam, że wartość giełdy będzie rosła w czasie. Uważam więc, że nie ma powodu, aby podejmować szybkie i pochopne decyzje o prywatyzacji giełdy.

Czy nowe firmy, które miałyby się pojawić na rynku, to przedsiębiorstwa polskie czy również zagraniczne?

Jestem zwolennikiem notowania akcji jednej firmy w wielu miejscach. Można więc zachęcać do wejścia zagraniczne przedsiębiorstwa.

Jak je przyciągnąć?

To jest rola zarządu giełdy, który musi umiejętnie sprzedać swoje usługi. Rozumiem, że jednym z celów prywatyzacji jest zmiana kultury menedżerskiej giełdy czy generalnie funkcjonowania tej instytucji, która dzisiaj jest pół-spółką, pół-urzędem.

Skoro - jak Pan powiedział - harmonogram działań jest rozpisany na dwa lata, spójrzmy w przyszłość. Jak po dwóch latach będzie wyglądać nasz rynek kapitałowy?

Powinniśmy być na dobrej drodze do wzrostu kapitalizacji, która powinna przekroczyć wtedy równowartość 35% PKB. Powinny być już zmienione regulacje dotyczące działania OFE i fundusze te powinny być aktywniejsze w sektorze finansowania rynku niepublicznego, w tym projektów unijnych. Powinno być już nowe prawo organizacji obrotu. Giełda, nawet jeśli nie będzie miała inwestora międzynarodowego, powinna być przynajmniej już upubliczniona - po to aby była bardziej transparentna i inwestorzy mogli na nią patrzeć jak na każdą inną spółkę. No i za dwa lata minister skarbu państwa powinien odnotować sukces, polegający na zwiększeniu jej kapitalizacji poprzez prywatyzację takich spółek, jak PKO BP czy może PZU.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama