Czuje się Pan jastrzębiem? Zwolennikiem restrykcyjnej polityki pieniężnej?
Polityka pieniężna powinna być adekwatna do postawionego celu inflacyjnego. Czuję się związany - a sądzę, że także wszyscy członkowie Rady - tym, co powiedzieliśmy na pierwszym posiedzeniu. Mianowicie - podtrzymaliśmy strategię inflacyjną przyjętą jeszcze w 2003 roku, czyli ciągły cel inflacyjny na poziomie 2,5%, z możliwością wahań plus/minus 1%. I teraz musimy tak prowadzić politykę pieniężną, aby ten cel zrealizować.
Rada rozpoczęła urzędowanie od dość istotnego ostrzeżenia - czyli zapowiedzi zmiany nastawienia z neutralnego na restrykcyjne. Czy już wtedy było widoczne zagrożenie dla inflacji?
Sądzę, że tak. Proszę zwrócić uwagę, że w postępowaniu Rady jest wyraźna chęć unikania zaskakiwania rynku i przekazywania opinii w sposób - powiedziałbym - spokojnie narastający. Na pierwszym posiedzeniu zasygnalizowaliśmy, że może nastąpić zmiana nastawienia. Podtrzymaliśmy stanowisko na kolejnym. Na trzecim to zrobiliśmy. Co sprawiło, że ten krok naprzód wykonaliśmy? Przede wszystkim widzimy, że przyspieszenie gospodarcze jest mocniejsze niż oczekiwania i prognozy, a szybki wzrost gospodarczy sam w sobie rodzi ryzyko inflacji. Z drugiej strony dostrzegamy, że z różnych powodów rosną oczekiwania inflacyjne. I tutaj przez minione trzy miesiące nic się nie zmieniło - one z miesiąca na miesiąc systematycznie rosną. Wreszcie obserwujemy zagrożenie ze strony tak zwanych wstrząsów podażowych, dotyczące przede wszystkim rosnących cen ropy naftowej i surowców, a także artykułów rolnych.
Wszystkie te elementy - oczekiwania, wstrząsy podażowe, przyspieszenie wzrostu były widoczne już wcześniej, tyle że występują z coraz większym natężeniem.