- Uzyskane środki pozwoliłyby rozwiązać problem płynności finansowej spółki. Stanowią mniej więcej równowartość kredytów bankowych, które musimy uregulować - twierdzi prezes. Choć akcjonariusze wyznaczyli ostateczny termin objęcia akcji na 15 grudnia br., zarząd jest zdania, że proces ten może zakończyć się do końca III kw.
- W przyszłym tygodniu chcemy złożyć prospekt emisyjny w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, a w ciągu miesiąca zamknąć sprawę wyboru nowych akcjonariuszy - deklaruje prezes. Nie ujawnia, w czyje ręce mogą trafić papiery. - Prowadzimy rozmowy z kilkoma inwestorami, głównie zachodnimi, którzy działają w branży petrochemicznej albo energetycznej - mówi W. Różacki. Niewykluczone że jest to grupa firm, które już dziś są partnerami handlowymi Energomontażu-Północ. Spółka świadczy usługi budowlane i montażowe w sektorach energetycznym, chemii ciężkiej i przemysłu stoczniowego.
Być może część nowych akcji będzie chciała objąć Gloria Corporation. Jest partnerem w niektórych projektach giełdowej spółki i jednocześnie jej akcjonariuszem (ostatnio obniżyła udział w kapitale z 7,4% do 4,8%). Na ostatnim WZA w skład rady nadzorczej został powołany Bruno Bassani, który stoi na czele grupy Glorii z Monako. Gloria nie komentuje swoich zamierzeń inwestycyjnych.
Szansa na skorzystanie
z koniunktury
- Myślę, że sytuacja Energomontażu-Północ tłumaczy dużą dysproporcję między ceną rynkową a emisyjną akcji. Warunki dyktuje nabywca - komentuje Bartłomiej Michalski, analityk BDM PKO BP. Nie spodziewa się, żeby papiery nowej emisji w najbliższym okresie mogły kreować podaż na giełdowym parkiecie. - Wydaje się, że trafią w ręce inwestorów branżowych, długoterminowych, którzy jednocześnie będą kontrahentami spółki - uważa. - Emisja w tym kształcie może być dla Energomontażu-Północ jedyną szansą na odzyskanie płynności i wiarygodności finansowej, a w konsekwencji skorzystanie ze sprzyjającej koniunktury - twierdzi B. Michalski.