Reklama

Przeszkadzają głównie podatkowe niejasności

Odzyskiwanie wierzytelności, szczególnie tzw. wierzytelności masowych, to w Polsce stosunkowo nowy typ działalności gospodarczej. Dlatego też wciąż wiele jest w tej dziedzinie niejasności co do stosowania prawa - począwszy od ustawy o ochronie danych osobowych, na ustawach podatkowych kończąc.

Publikacja: 19.08.2004 08:50

Od początku lat 90. handel wierzytelnościami dotyczył w naszym kraju wyłącznie długów przedsiębiorstw - najpierw państwowych molochów, takich jak kopalnie czy huty, a także PKP, później także spółek prywatnych. W kolejną fazę rozwoju rynek wierzytelności wszedł na początku nowego wieku - był to etap długów konsumenckich, czyli wynikających z niepłacenia rachunków za telefony lub telewizję kablową, a także zaległościami w spłatach kredytów bankowych. Zasadniczą zmianą było to, że nie były to już długi przedsiębiorstw, ale osób fizycznych.

Kogo chroni GIODO?

Tym samym firmy windykacyjne musiały zacząć stosować się do uchwalonej kilka lat wcześniej ustawy o ochronie danych osobowych. Problem stał się o tyle istotny, że windykatorzy coraz częściej kupowali od swych klientów długi masowe, coraz rzadziej natomiast świadczyli usługę windykacji na życzenie, odzyskując w ten sposób wierzytelności, które cały czas pozostawały własnością klientów. Sprawą zainteresował się Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych i dość niespodziewanie uznał, że dłużnik, który jest osobą fizyczną, musi wyrazić zgodę, aby jego wierzytelności mogły być sprzedane. Była to unikatowa na europejską skalę interpretacja przepisów chroniących dane osobowe.

Stanowisko GIODO zostało skrytykowane publicznie, także w mediach przez wiele prawniczych autorytetów. Oczywiście przeciw takiej interpretacji przepisów wystąpiły także firmy windykacyjne. - Tego typu rozwiązań legislacyjnych nie ma w żadnym europejskim państwie. Ta interpretacja stwarza absurdalną sytuację - komentował w rozmowie z nami Krzysztof Matela, prezes Polskiego Związku Windykacji. Według niego skutkiem takiej interpretacji przepisów mógł być nawet paraliż firm, które świadczą usługi masowe - takich jak operatorzy telefoniczni czy telewizje kablowe - a nawet firm specjalizujących się w udzielaniu kredytów osobom fizycznym.

Kilka tygodni temu Naczelny Sąd Administracyjny, rozpatrując decyzję GIODO, zajął stanowisko niekorzystne dla inspektora. W ustnym uzasadnieniu stwierdził, że jego decyzja o wykreśleniu danych osobowych z rejestrów firmy windykacyjnej jest niewykonalna. Zdaniem Krzysztofa Mateli, choć formalnie sytuacja firm windykacyjnych się zmieniła, w praktyce pozostała nadal taka sama. - GIODO nie tylko robi dalej swoje, ale w dodatku publicznie stawia firmom windykacyjnym i ich klientom niesprawdzone i nieprawdziwe zarzuty o sprzedawaniu danych osobowych za granicę - stwierdził szef Polskiego Związku Windykacji.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem konsekwencje tej sytuacji mogą być opłakane. Jeżeli polski rynek windykacji nie zacznie funkcjonować na takich samych zasadach, jak rynki w innych krajach Unii Europejskiej, gdzie obowiązują znacznie korzystniejsze dla windykatorów przepisy prawne, handel wierzytelnościami może się przenieść za granicę.

Gdzie jest koszt?

Do opuszczenia Polski skłonić mogą windykatorów także przepisy podatkowe, a dokładniej ich interpretacja, dokonywana przez urzędników skarbowych. To kolejny duży, a może nawet największy problem sektora wierzytelności w naszym kraju. Zdaniem Krzysztofa Mateli - problem bagatelizowany przez Ministerstwo Finansów.

Samodzielne interpretowanie prawa przez poszczególnych urzędników prowadzi do tego, że firmy z różnych miast są w diametralnie różny sposób opodatkowywane. Chodzi przede wszystkim o definiowanie przychodów i kosztów firm windykacyjnych. Urzędnicy wydają się nie rozumieć specyfiki branży windykacyjnej i przy wyliczaniu kosztów poniesionych przez windykatora kierują się nominalną wartością kupionego przez niego długu.

Szef Polskiego Związku Windykacji podaje przykład firmy, która przejęła wierzytelność za 10% jej nominalnej wartości i tyle samo udawało się jej ściągnąć od dłużnika. Urząd skarbowy uznał, że zarobek windykatora wyniósł w tym przypadku... 90% odzyskanej sumy. Przedstawiciel fiskusa uznał bowiem, że jeśli wierzytelność nabyto za 10% jej wartości, to każda wpłata została także "kupiona" za 10%. W efekcie wyliczony przez niego koszt wyniósł zaledwie 1% nominalnej wartości długu. A ponieważ przychód stanowił 10% wartości nominalnej - opodatkować należy więc różnicę.

Jak przekonuje Krzysztof Matela, konsekwencją takiego stanu rzeczy jest utrata płynności przez firmę windykacyjną. Faktycznie bowiem wydaje ona więcej, niż udaje jej się odzyskiwać.

Reklama
Reklama

Co obciążyć VAT-em?

Podatek dochodowy to jednak nieostatni z fiskalnych kłopotów polskich windykatorów. Najnowszy wynika ze znowelizowanej kilka miesięcy temu ustawy o podatku od towarów i usług, czyli VAT. Wcześniej obrót wierzytelnościami, czyli ich zakup i sprzedaż, traktowane były jak usługa pośrednictwa finansowego i nie obciążano ich w ogóle tym podatkiem. VAT naliczano natomiast w przypadku świadczenia usług windykacji, czyli wspomnianej już wyżej tzw. windykacji na zlecenie. 22-proc. stawką obłożona była prowizja pobierana przez firmę windykacyjną.

W nowej ustawie o podatku VAT, która weszła w życie 1 maja br., znalazł się zapis mówiący, że podatkiem tym obciążone są "usługi faktoringowe i usługi ściągania długów". W efekcie urzędy skarbowe zaczęły naliczać VAT nawet w sytuacjach, gdy nie chodziło o usługę windykacji na zlecenie, ale o kupno i sprzedaż wierzytelności. To kolejna interpretacja, która może zablokować handel długami. Na razie firmy windykacyjne czekają na jednoznaczne stanowisko Ministerstwa Finansów w sprawie naliczania podatku od towarów i usług.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama