Od początku lat 90. handel wierzytelnościami dotyczył w naszym kraju wyłącznie długów przedsiębiorstw - najpierw państwowych molochów, takich jak kopalnie czy huty, a także PKP, później także spółek prywatnych. W kolejną fazę rozwoju rynek wierzytelności wszedł na początku nowego wieku - był to etap długów konsumenckich, czyli wynikających z niepłacenia rachunków za telefony lub telewizję kablową, a także zaległościami w spłatach kredytów bankowych. Zasadniczą zmianą było to, że nie były to już długi przedsiębiorstw, ale osób fizycznych.
Kogo chroni GIODO?
Tym samym firmy windykacyjne musiały zacząć stosować się do uchwalonej kilka lat wcześniej ustawy o ochronie danych osobowych. Problem stał się o tyle istotny, że windykatorzy coraz częściej kupowali od swych klientów długi masowe, coraz rzadziej natomiast świadczyli usługę windykacji na życzenie, odzyskując w ten sposób wierzytelności, które cały czas pozostawały własnością klientów. Sprawą zainteresował się Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych i dość niespodziewanie uznał, że dłużnik, który jest osobą fizyczną, musi wyrazić zgodę, aby jego wierzytelności mogły być sprzedane. Była to unikatowa na europejską skalę interpretacja przepisów chroniących dane osobowe.
Stanowisko GIODO zostało skrytykowane publicznie, także w mediach przez wiele prawniczych autorytetów. Oczywiście przeciw takiej interpretacji przepisów wystąpiły także firmy windykacyjne. - Tego typu rozwiązań legislacyjnych nie ma w żadnym europejskim państwie. Ta interpretacja stwarza absurdalną sytuację - komentował w rozmowie z nami Krzysztof Matela, prezes Polskiego Związku Windykacji. Według niego skutkiem takiej interpretacji przepisów mógł być nawet paraliż firm, które świadczą usługi masowe - takich jak operatorzy telefoniczni czy telewizje kablowe - a nawet firm specjalizujących się w udzielaniu kredytów osobom fizycznym.
Kilka tygodni temu Naczelny Sąd Administracyjny, rozpatrując decyzję GIODO, zajął stanowisko niekorzystne dla inspektora. W ustnym uzasadnieniu stwierdził, że jego decyzja o wykreśleniu danych osobowych z rejestrów firmy windykacyjnej jest niewykonalna. Zdaniem Krzysztofa Mateli, choć formalnie sytuacja firm windykacyjnych się zmieniła, w praktyce pozostała nadal taka sama. - GIODO nie tylko robi dalej swoje, ale w dodatku publicznie stawia firmom windykacyjnym i ich klientom niesprawdzone i nieprawdziwe zarzuty o sprzedawaniu danych osobowych za granicę - stwierdził szef Polskiego Związku Windykacji.