Członkowie Stowarzyszenia Zagranicznych Inwestorów w Nieruchomości (Association of Foreign Investors in Real Estate) zamierzają zmniejszyć udział amerykańskiego rynku w swoich portfelach z 71% w 2004 r. do 55% w roku obecnym. To poważna zmiana w nastawieniu, bo członkowie stowarzyszenia kontrolują inwestycje wartości około 300 mld USD na całym świecie. Pieniądze dużo częściej będą wędrować w tym roku do innych części świata. Wśród atrakcyjnych miejsc inwestycji wymienia się Europę Środkowowschodnią, w tym Polskę.

Ceny nieruchomości w USA zostały w ostatnich latach wywindowane do takiego pułapu, że aż 60% respondentów uważa, iż bardzo trudno znaleźć atrakcyjną inwestycję w USA. Dwa lata temu podobny pogląd prezentowało zaledwie 32% badanych. Stany Zjednoczone padły ofiarą hossy, która od kilku lat utrzymuje się na tutejszym rynku i dotyczy zarówno budynków mieszkalnych, jak i komercyjnych. W wielu regionach kraju wartość nieruchomości rośnie o kilkanaście procent rocznie. Inwestorzy najbardziej sfrustrowani są cenami znanych budynków, które sprzedawane są za bajońskie sumy. Do tej pory rosnące ceny kompensowano niższymi kosztami finansowania inwestycji. Teraz, razem ze wzrostem stóp procentowych, podnoszonych przez Fed, podobne manewry nie są już możliwe, a atrakcyjniejszych zwrotów z inwestycji trzeba poszukiwać w innych częściach świata.

Mimo to Stany Zjednoczone wciąż uważane są za najlepszy kraj dla stabilnych i bezpiecznych inwestycji w nieruchomości, a najlepszym miejscem do lokowania kapitału jest miasto Waszyngton. Za najdroższe rynki w USA uważa się San Francisco i Nowy Jork. Według Departamentu Handlu, wartość zagranicznych inwestycji w komercyjnych nieruchomościach w USA osiągnęła w 2002 r. (ostatnie dostępne dane) poziom 141 mld USD.