Rafał Benecki, ekonomista w ING BSK:
"Słabsze dane o produkcji przemysłowej wynikają przede wszystkim z różnicy w liczbie dni roboczych oraz z efektu bazy, ponieważ produkcja w pierwszych miesiącach ubiegłego roku znacząco rosła. Trzeba być jednak ostrożnym i nie interpretować tych danych jako wpływu mocniejszego złotego, ponieważ nasze badania pokazują, że eksport jest bardziej zależy od popytu zewnętrznego. PPI również był niższy od oczekiwań i powinien w najbliższych miesiącach spadać, co nieznacznie wzmocni 'gołębią' część Rady. Jednak RPP poczeka raczej ze zmianą nastawienia do czasu publikacji projekcji inflacyjnej i wyznaczenia daty wyborów".
Tomasz Bałamut, ekonomista WestLB:
"Dane, zwłaszcza o produkcji przemysłowej, są dużo niższe od oczekiwań. To zapowiada gorsze wyniki dotyczące wzrostu gospodarczego w czwartym kwartale, jak również w pierwszym i drugim kwartale 2005 roku. Na ceny produkcji bardzo szybko przełożyło się umocnienie złotego, co wywołało ich spadek. Można więc domniemywać, że i wzrost inflacji na początku tego roku może być niższy niż dotąd oczekiwano. To samo umocnienie złotego mogło sprawić, że ucierpiała produkcja przemysłowa, bo całkiem prawdopodobne jest, że eksport już nie rósł tak szybko. W danych za ostatnie miesiące widzieliśmy też, że dynamika sprzedaży detalicznej była słaba, co oznacza, że również popyt krajowy rośnie wolno. Rada Polityki Pieniężnej na podstawie jednorazowych danych nie zmieni zasadniczo swojej oceny gospodarki, jednak dzisiejsze dane uzasadniają oczekiwania na obniżki stóp procentowych jeszcze w 2005 roku. Tak więc zmiana nastawienia w polityce pieniężnej jest możliwa już w lutym, ale wszystko zależy od projekcji inflacji".
Anders Svendsen, analityk Nordea Banku: