Menedżerowie Nafty Polskiej (NP), spółki w 100% zależnej od Skarbu Państwa, otrzymali tzw. wypowiedzenia zmieniające już kilka tygodni temu - wynika z naszych informacji. Jednak do tej pory nie zaakceptowali propozycji. Termin, w którym muszą zająć stanowisko, mija prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. Wtedy też zbiera się rada nadzorcza spółki. - Wystosujemy komunikat po posiedzeniu rady. Teraz nie zamierzam rozmawiać na ten temat - mówi Zbigniew Gryglas, przewodniczący RN i jednocześnie zastępca dyrektora jednego z departamentów Ministerstwa Skarbu Państwa.
- Nasze kontrakty są zgodne z ustawą kominową - mówi Krzysztof Żyndul, prezes NP. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że zaproponowane przez radę nadzorczą zmiany w kontraktach są mało znaczące. Chodzi m.in. o skrócenie czasu wypowiedzenia z czterech do trzech miesięcy. O jedno miesięczne wynagrodzenie ma być niższa również odprawa. Jeżeli zarząd Nafty nie zaakceptuje propozycji, wtedy wręczone kilka tygodni temu wypowiedzenia będą skutkować rozwiązaniem w czerwcu umów o pracę.
Krzysztof Żyndul jest szefem spółki od roku. Mówi, że propozycje zmian m.in. dotyczące struktury Nafty przedstawił już we wrześniu 2004 r. Jednak do tej pory rada nadzorcza się nimi nie zajęła. - Nafta Polska potrzebuje restrukturyzacji. Opracowaliśmy strategię dalszego funkcjonowania spółki - mówi K. Żyndul. Nie wiadomo, dlaczego rada postanowiła wręczyć wypowiedzenia zmieniające w newralgicznym dla Nafty okresie (m.in. prywatyzacja Grupy Lotos, sprzedaż spółek z sektora chemii ciężkiej). Tym bardziej że wkrótce prawdopodobnie zostanie uchylona ustawa kominowa i ponownie trzeba będzie zmieniać umowy o pracę w spółkach kontrolowanych przez MSP. - Dla mnie priorytetem w tej chwili jest dokończenie prywatyzacji Grupy Lotos. 25 marca składamy prospekt emisyjny do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd - zapowiada K. Żyndul.
Komentarz
Nafta Polska do likwidacji?