Mówiono o nich podczas corocznej, siódmej już konferencji "Instrumenty pochodne" zorganizowanej przez GPW i KDPW.
Przedstawiciele giełdy podtrzymali wcześniejsze deklaracje dotyczące uruchomienia w drugiej połowie roku obrotu opcjami na akcje. Jako najbardziej realny termin niektórzy z prelegentów wymieniali wrzesień. Jednak podstawowym czynnikiem, który ostatecznie o tym zdecyduje, będzie stopień, w jakim do nowego produktu przygotują się biura maklerskie. Wcześniej, bo nawet już w lipcu, na parkiecie mogą się pojawić kontrakty terminowe na akcje PKO BP.
Znacznie poważniejszym zadaniem, jakie stoi przed GPW w nadchodzących miesiącach, jest "pielęgnowanie" notowanych już instrumentów pochodnych. Tutaj chodzi przede wszystkim o opcje na indeks WIG20 oraz o niedawno wprowadzone do obrotu kontrakty terminowe na obligacje skarbowe. Krokiem, który w znacznym stopniu może podnieść konkurencyjność opcji indeksowych w stosunku do kontraktów terminowych, będzie rozpoczęcie działania na nich (opcjach) drugiego animatora. Giełda prowadzi w tym celu rozmowy z jednym z dużych domów maklerskich.
W przypadku futures na obligacje czynnikiem sprzyjającym ich rozwojowi będzie rozpoczęcie działania na tym rynku kolejnych banków. Jak zauważyli niektórzy z uczestników konferencji, jeżeli uda się przyciągnąć polską czołówkę tych instytucji, to kolejne przyjdą same. Cel ten częściowo udało się już zrealizować. Dotychczas pięć banków rozpoczęło działalność na rynku. Do końca roku giełda chciałaby rozszerzyć ich grono do przynajmniej 10. Obecność tych instytucji na GPW powinna także poprawić płynność w przypadku kontraktów walutowych.