Ceny złota w Londynie wzrosły wczoraj do poziomu najwyższego od ponad tygodnia. Bezpośrednią tego przyczyną był spadek kursu dolara wobec euro i jena. Zwiększyło to popyt na złoto jako inwestycję alternatywną wobec amerykańskich aktywów.

Jen był wczoraj najdroższy w stosunku do dolara od ponad trzech tygodni, gdyż w ostatnim dniu roku finansowego tamtejsze spółki transferowały do kraju zyski z zagranicy. Japońska waluta zyskała też w oczach inwestorów po zapewnieniu szefa banku centralnego Toshihiko Fukui, że gospodarka już wkrótce wróci na ścieżkę trwałego wzrostu.

W dalszej perspektywie zwyżkowo na cenę złota będą oddziaływały skutki strajku rozpoczętego wczoraj w południowoafrykańskich kopalniach spółki Gold Fields, czwartego na świecie producenta tego kruszcu. Strajkuje ok. 70% z 42 tys. górników zatrudnionych w kopalniach tej firmy w RPA. Wydobycie zostało wstrzymane. Gold Fields produkuje w RPA 9,6 tys. uncji dziennie, co stanowi ok. 6,6% światowego wydobycia złota. Do strajku doprowadził spór o dodatki mieszkaniowe. Zarząd spółki nie chce ich podnosić, gdyż ta ma gorsze wyniki. Koszty ponosi bowiem w randach, a złoto sprzedaje za dolary. W ciągu ostatnich trzech lat kurs randa do dolara wzrósł prawie dwukrotnie, co spowodowało spadek zysku spółki o 63% w tym okresie. Każdy dzień strajku kosztuję spółkę 5,9 mln USD.

W Londynie cena złota z natychmiastową dostawą wzrosła o 1,64 USD, 0,4%, do 427,99 USD i była najwyższa od 22 marca.