Firmy z "500" Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN zwiększyły rentowność netto. I to dobry sygnał. Najwięksi pracodawcy zmniejszali zatrudnienie. A to już sygnał niepokojący. W nakładach na środki trwałe "odbicie" nastąpiło z bardzo niskiej bazy, spadło natomiast zadłużenie. O czym to świadczy?
O trwałym wzroście? O niepewności przedsiębiorców, którzy nie do końca zorientowani, co dalej będzie się działo w polskiej i światowej gospodarce, wolą restrukturyzować (czytaj przede wszystkim zwalniać) i trzymać wolne środki zamiast realizować śmiałe projekty inwestycyjne?
Opinie ekonomistów są różne. Szefowie firm, choć zapewne się w nie wsłuchują i wczytują, doświadczeni niedawną dekoniunkturą, przezornie czekają. Moce produkcyjne zawsze mogą podwoić i potroić. Mogą powiększyć też paletę usług i produktów. Mogą zainwestować w nowe technologie. Mogą...
Jednak na razie optymalizują zachowania w obliczu wielu niewiadomych. Niewiadomą jest kurs złotego. Niewiadomą są ciągle zmieniające się przepisy podatkowe, niewiadomą jest wynik referendum unijnego we Francji i Polsce. I w końcu największą niewiadomą jest rodzima klasa polityczna z cudownymi pomysłami na uzdrowienie np. finansów publicznych czy prywatyzację.
Kiedy przyglądaliśmy się wynikom firm, z uznaniem stwierdziliśmy, że w obliczu tylu pułapek zarządy nieźle sobie radzą, choć nie wszystkie chcą się tym pochwalić.