Zdalne członkostwo daje zagranicznym brokerom możliwość bezpośredniego dostępu do systemu GPW bez konieczności fizycznej obecności w Polsce lub korzystania z lokalnych pośredników. To wpływa na obniżenie kosztów działalności. Możliwość funkcjonowania w ten sposób jest jednym z efektów wejścia Polski do Unii Europejskiej. Zasada jednolitego paszportu europejskiego umożliwia firmom inwestycyjnym (np. domom maklerskim), posiadającym od właściwego regulatora zezwolenie na świadczenie usług w swoim macierzystym państwie, dostarczanie ich również w pozostałych krajach Unii. Warunkiem skorzystania z "paszportu" jest przekazanie przez regulatora, który wydał zezwolenie, powiadomienia jego odpowiednikowi w państwie UE, w którym dana firma inwestycyjna zamierza prowadzić działalność. Od maja ubiegłego roku w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd notyfikowały się już 124 firmy inwestycyjne, zamierzające rozpocząć działalność w Polsce.
Dogodna infrastruktura
i potencjał GPW
Co skłania zagraniczne podmioty do stania się członkiem warszawskiej giełdy? Z wypowiedzi przedstawicieli Dresdner Kleinwort Wasserstein wynika, że do większej obecności na naszym rynku skłoniły prośby klientów instytucjonalnych - funduszy inwestycyjnych i hedgingowych - chcących na nim inwestować. Wcześniej bank skupiał się na handlu kwitami depozytowymi (ADR-ami i GDR-ami) notowanymi w Londynie. Zwraca się też uwagę na dojrzałość naszej giełdy oraz bardzo dobre wyposażenie techniczne. Jednocześnie przyciągają pomyślne perspektywy dla dobrze rozwiniętego rynku instrumentów pochodnych.
Wprowadzenie zdalnego członkostwa wymagało m.in. zmian w regulacjach prawnych, w szczególności: wprowadzenia reguły jednolitego paszportu (w polskiej ustawie Prawo o publicznym obrocie kwestie "jednolitego paszportu" dla domów maklerskich normuje art. 52a), rozdzielenia funkcji zawierania transakcji od funkcji rozliczania transakcji oraz przygotowania odpowiedniej infrastruktury technicznej.