Jego zdaniem, realne stopy procentowe w Polsce są obecnie najwyższe w poszerzonej Unii Europejskiej, dlatego utrzymanie kosztów kredytowania na niezmienionym poziomie może zaszkodzić wzrostowi gospodarki i bank centralny nie powinien tego faktu ignorować. "Jesteśmy też jedynym krajem w grupie ośmiu krajów Europy Środkowowschodniej, w którym obecna wartość inwestycji jest realnie o ponad 10 procent niższa niż pięć lat temu. W dodatku poziom kredytowania przedsiębiorstw, jak i całej gospodarki jest najniższy spośród wszystkich krajów UE" - powiedział Nieckarz.
"Jeżeli te wysokie realne stopy procentowe byłyby dłużej utrzymywane, niewątpliwie przyczyniłyby się do wyraźnego osłabienia konkurencyjności naszej gospodarki. W sumie jest jeszcze miejsce na pewne obniżki podstawowych stóp procentowych" - powiedział Nieckarz.
Po cięciu stóp w tym roku o łączne 175 punktów bazowych, główna stopa procentowa wynosi obecnie 4,75 procent. W lipcu inflacja wyniosła zaś 1,3 procent. Bank centralny musi również przygotować gospodarkę do przyjęcia euro około 2009 roku, co wymagałoby wejścia do systemu ERM-2 już w przyszłym roku.
"Są one (niższe stopy) dodatkowo uzasadnione nieodległą perspektywą wejścia do ERM-2. Dla zobiektywizowania warunków powinniśmy rozpocząć bytność w tym systemie walutowym przy wyraźnie obniżonym dysparytecie realnych stóp w stosunku do średniej obowiązującej w eurolandzie i krajach realizujących program wejścia do ERM-2 i przejścia na euro" - dodał.
Rynek oczekuje, że na posiedzeniu, które kończy się 31 sierpnia, RPP obniży stopy o 25 punktów bazowych do rekordowo niskiego poziomu 4,5 procent. "W jakiej skali i kiedy to nastąpi, uzależnione będzie od napływu kolejnych informacji, szczególnie dotyczących wzrostu inwestycji i PKB" - powiedział Nieckarz. "Jeżeli dane te nie potwierdzą zdecydowanego przełomu w nadrabianiu zaległości w inwestowaniu i nie będzie wystarczającej pewności, co do trwałości przyspieszenia