Uwagę zwraca dysproporcja między zachowaniem rynków obligacji i akcji na emerging markets. Podczas gdy giełdowe parkiety zdecydowanie przekroczyły poprzedni szczyt, notowania papierów skarbowych zdołały jedynie dotrzeć w jego pobliże. Notowania obligacji są bardziej "czułe" na zmiany nastawienia globalnych inwestorów do poszczególnych regionów świata. To dodaje "smaczku" obecnej sytuacji i uzasadnia obawy przed rozpoczęciem na giełdach z rynków wschodzących korekty całego 2,5-letniego ruchu w górę.
Fundamenty
coraz solidniejsze
Imponujący wzrost cen obligacji na rynkach wschodzących, trwający w latach 2002-2004, miał kilka przyczyn. Kraje zaliczane do tego grona od kryzysu argentyńskiego z 2001 r. stopniowo poprawiają swoją wiarygodność w oczach inwestorów. Było to pochodną coraz lepszej sytuacji gospodarczej, która znajdowała odbicie w ocenach agencji ratingowych. Poprawiał się bilans obrotów bieżących, obniżała inflacja, zwiększały rezerwy walutowe. Polityka gospodarcza wielu krajów stała się bardziej przejrzysta, wprowadzono wiele reform rynkowych. To pozwalało lokalnym bankom centralnym na obcinanie stóp procentowych, co w naturalny sposób sprzyjało rynkom obligacji.
Na to nałożyły się korzystne dla rynków wschodzących zjawiska w gospodarce światowej. Lata 2002-2004 to czas bardzo taniego pieniądza w Stanach Zjednoczonych. Sekwencja obniżek stóp procentowych sprowadziła je w Ameryce poniżej 2% pod koniec 2001 r. Ten poziom przekroczyły dopiero pod koniec minionego roku. Pochodną zdecydowanego poluzowania polityki pieniężnej była hossa na amerykańskim rynku papierów skarbowych, która w połowie 2003 r. zbiła rentowność 10-letnich obligacji do nieco ponad 3%. Po gwałtownym odbiciu, kiedy do inwestorów dotarło, że prawdopodobieństwo spadku stóp procentowych w USA poniżej 1% jest znikome, nastąpiło gwałtowne odbicie. Następnie notowania ustabilizowały się na poziomie odpowiadającym rentowności ok. 4,2%. W pierwszej połowie 2000 r. była o połowę większa. Spadek dochodowości skłaniał inwestorów do poszukiwania lokat dających wyższe stopy zwrotu. Obligacje z rynków wschodzących takie kryterium spełniały.