Reklama

Polacy są zmęczeni reformami, nie będzie cięć - Lubińska

WARSZAWA, 17 listopada (Reuters) - Polacy są zmęczeni reformami, więc nie można zmniejszać nominalnego deficytu budżetu planowanego na 30 miliardów złotych rocznie, ani dokonywać cięć wydatków socjalnych, uważa minister finansów Teresa Lubińska. Program konwergencji, który przygotowuje rząd Prawa i Sprawiedliwości (PiS) będzie zakładał wolniejszą obniżkę deficytu budżetowego w relacji do PKB niż program przesłany do Brukseli przez poprzedni gabinet, zapowiedziała w wywiadzie dla Agencji Reutera Lubińska.

Publikacja: 18.11.2005 16:20

"Priorytetem tego rządu nie jest przyjęcie euro, ale szybki wzrost gospodarczy. wejście do strefy euro będzie zasadne, gdy gospodarka będzie miała zdrowe fundamenty" - powiedziała minister.

"Zakładamy, że deficyt w relacji do Produktu Krajowego Brutto (PKB) będzie malał, ponieważ będzie się zwiększać wzrost gospodarczy i dochody. Ścieżka zmniejszania deficytu w relacji do PKB będzie kontynuowana, jednak jej spadek będzie wolniejszy niż założono to we wcześniejszym programie konwergencji" - stwierdziła.

Poprzedni rząd spodziewał się, że kryteria wejścia do strefy euro, w tym redukcję deficytu poniżej 3 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB), Polska spełni w 2007 roku. Deficyt na 2005 rok zaplanowany został na 35 miliardów złotych, czyli na około 3,5 procent PKB, a Komisja Europejska szacuje, że w przyszłym roku relacja ta wyniesie 3,6 procent.

"Mamy kotwicę w postaci 30 miliardów złotych deficytu co roku. Moje poglądy są znane - trzeba przeznaczyć dodatkowe dochody na rozwój, na nowe technologie, na prace badawcze, na dziedziny prorozwojowe" - powiedziała Lubińska. "Nie widzę żadnych szans na cięcia socjalne. Nie ma sensu budować programu, przeciwko któremu będzie się opowiadała większość społeczeństwa. Reformy powinno się przeprowadzać rzadziej, ale dobrze. Powinno się to odbywać w warunkach wysokiego tempa wzrostu gospodarczego" - powiedziała.

"Na razie społeczeństwo jest zmęczone zbyt częstymi reformami" - stwierdziła. Minister finansów ocenia, że wzrost gospodarczy będzie przyspieszał dzięki lepszemu wykorzystaniu środków unijnych, inwestycjom w transport, mieszkalnictwo, nowoczesne technologie i dzięki wzrostowi popytu. W przyszłym roku ministerstwo planuje wzrost rzędu 4,3 procent. Szybszy wzrost gospodarczy ma sprawić, że bezrobocie, oscylujące w Polsce wokół 18 procent, najwyższego poziomu w Unii Europejskiej, zacznie spadać. Lubińska powiedziała, że jednym z najważniejszych jej zadań będzie obniżenie pozapodatkowych kosztów pracy, które są główną barierą zwiększania zatrudnienia.

Reklama
Reklama

W pracach resortu finansów Lubińska, która jest ministrem od końca października, chce skupić się na przygotowaniu autopoprawki do przyszłorocznego budżetu obniżającej deficyt do 30 z 32,5 miliarda złotych.

"Jednym z pierwszych zadań jest praca nad autopoprawką do budżetu na 2006 rok. Ze względu na kotwicę budżetową - deficyt na poziomie 30 miliardów złotych - szukamy oszczędności wszędzie, u każdego ministra, przede wszystkim w administracji. Jest to bardzo trudne" - powiedziała minister.

"W autopoprawce do budżetu na 2006 rok zaproponujemy przesunięcia w wydatkach, ale nieduże - do kilku miliardów złotych. Wydaje się, że poziom dochodów i wydatków będzie zbliżony do tego, który zaproponował poprzedni gabinet" - stwierdziła. Lubińska spodziewa się, że w 2005 roku deficyt budżetu państwa wyniesie około 28 miliardów złotych wobec planowanych 35 miliardów. Pani minister chce zwiększać dochody budżetu poprzez zmniejszanie szarej strefy. Lubińska powiedziała również, że sprawa nie podwyższania od stycznia akcyzy na paliwo nie jest jeszcze przesądzona. "Przypomnę, że obniżona stawka podatku akcyzowego miała obowiązywać na czas wysokich cen ropy na rynkach światowych. (...) Jeżeli tak się nie stanie, trzeba będzie szukać dodatkowych dochodów, albo ciąć wydatki" - powiedziała. Jej zdaniem, nie podwyższenie akcyzy na paliwo kosztowałoby budżet w 2006 roku 1,5 miliarda złotych. 1,4 miliarda kosztować będzie podatek ekologiczny. Unia Europejska skrytykowała Polskę mówiąc, że nie można go pobierać w postaci akcyzy. Wydatki socjalne, takie jak becikowe, dopłaty do paliw rolniczych, będą kosztować budżet w przyszłym roku około miliarda złotych. Lubińska powiedziała, że zależy jej na dobrych stosunkach z rynkami finansowymi i stabilizacji. Nie chce zrażać inwestorów zmianami, więc zapowiedziała, że strategia zarządzania długiem będzie w najbliższym czasie kontynuowana. "Nie planujemy gwałtownego odwrotu od emisji na rynkach zagranicznych. Nie wykluczam wymiany walut z zagranicznych emisji na rynku. One mają minimalny wpływ na kurs złotego, który jest stabilny i taki powinien pozostać. Przewidujemy stabilizację kursu złotego do euro, który na 2006 rok założyliśmy na poziomie około 3,97" - powiedziała. Lubińska mówi też, że chce dobrych stosunków z NBP, spotkań i konsultacji. "Chcemy stabilnych stóp procentowych. Osobiście uważam, że dysparytet w stopach między Unią Europejską a Polską jest za wysoki. Jednak nie zamierzam wpływać na Narodowy Bank Polski - tam pracują profesjonaliści" - powiedziała.

"Inflacja w Polsce jest dość niska - na poziomie 1,5 procent rok do roku. Nie widać specjalnych zagrożeń, które mogłyby spowodować przyspieszenie inflacji ani po stronie popytowej. Nie przewidujemy też szoków podażowych" - stwierdziła.

Marcin Gocłowski, Tomasz Janowski i Paweł Sobczak

((Autor: Marcin Gocłowski; Redagował: Paweł Sobczak; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama