- Rząd już dawno powinien określić datę i strategię wejścia do strefy euro - powiedział na wczorajszym spotkaniu z dziennikarzami Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club. - Ponad miesiąc temu spotkaliśmy się z premierem i staraliśmy się "wydusić" z niego datę przyjęcia euro, ale premier uchylił się od odpowiedzi - poinformował Goliszewski.

Według szefa BCC, ustalenie planowanego terminu zastąpienia złotego wspólną walutą jest potrzebne, by zmobilizować władze do przeprowadzenia reform ograniczających deficyt finansów publicznych. - Konieczne są cięcia w sferze socjalnej. Propozycje przedstawiliśmy już dwa lata temu. Dotyczyły one m.in. zmian w KRUS, Karcie Nauczyciela oraz modyfikacji sposobu waloryzowania świadczeń społecznych - przypomniał Andrzej Malinowski z Konfederacji Pracodawców Polskich.

Zdaniem przedsiębiorców, powinniśmy przyjąć euro jeszcze w 2009 r. Co ciekawe, Rada Przedsiębiorczości proponuje, by do mechanizmu kursowego ERM2 przystąpić w drugiej połowie przyszłego roku. W takim wypadku złoty przebywałby w ERM2 nie dłużej niż półtora roku, tymczasem jednym z kryteriów z Maastricht jest utrzymywanie waluty w mechanizmie przez co najmniej dwa lata.

Przedsiębiorcy dowodzą, że przyjęcie euro byłoby korzystne dla gospodarki: pozwoliłoby na ograniczenie kosztów wymiany walut i zmniejszenie ryzyka kursowego. - To szczególnie ważne dla małych i średnich firm. Duże są w stanie zabezpieczyć się przed ryzykiem, małych często na to nie stać - oceniła Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z PKPP "Lewiatan".

- Przedsiębiorcy sygnalizują, że złoty jest zbyt mocny i powoduje problemy z eksportem - to kolejny argument przedstawicieli organizacji pracodawców za przyjęciem euro. Na jaki kurs zamiany złotego na euro liczą? - Trzeba znaleźć złoty środek między interesami eksporterów i importerów. To mógłby być poziom w okolicach 4,1 złotego za euro - powiedział M. Goliszewski.