Dawno, dawno temu w jednej ze spółek giełdowych na zwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy podjęto uchwałę, aby część zysku netto przeznaczyć na likwidację zapasów magazynowych. Wcześniej powszechnie stosowaną praktyką księgową było to, że straty związane z utratą wartości aktywów wykazywano w rachunku zysków i strat - tworzono rezerwy w ciężar kosztów operacyjnych. Tu - po raz pierwszy - wybrano inne rozwiązanie. Nie tworzono żadnych rezerw, które by pomniejszały wykazany zysk netto. Za to odpowiednio podzielono sam zysk - nie przeznaczono go na dywidendę, tylko na pokrycie utraconej wartości aktywów, reszta zaś zwiększyła kapitały spółki.
Pojawiło się wówczas pytanie, jaka jest zawartość zysku w zysku? Gdyby zastosowano tradycyjny sposób księgowania, wykazywane przez spółkę zyski byłyby istotnie niższe. A wraz z nimi budowane na ich podstawie wskaźniki rynkowe. W ten oto sposób zarząd i akcjonariusze Próchnika, bo to w tej spółce przeprowadzono opisaną operację, rozpoczęli w Polsce wytyczanie nowych trendów. Niestety, nie w modzie, tylko w rachunkowości. Kto wie, może gdyby skoncentrowano się na modzie, późniejsza sytuacja spółki byłaby inna.
Możliwości, jakie zapewnia rozliczanie części strat bezpośrednio przez zmianę kapitału, zaczęły być coraz powszechniej stosowane. Rekordziści robili to regularnie i z gracją. Warto tu wymienić ówczesny BIG Bank Gdański (obecnie Bank Millennium). W latach 2000-2002 wykazał łącznie 318,6 mln złotych zysku, z którego nie przeznaczono nic na dywidendę. Dodatkowo przeprowadzono emisję akcji serii K, z której bank pozyskał 764,3 mln złotych. Kapitały własne banku w ciągu tych trzech lat zwiększyły się o... 123,3 mln złotych. A reszta? Na jednym z walnych zgromadzeń zaproponowano odpowiednie uchwały dotyczące funduszy własnych. Wcześniej co roku wykazywano zysk netto, co ma szczególne znaczenie dla banków zobowiązanych do prezentacji w każdym oddziale swoich sprawozdań finansowych.
W 2002 r. została wprowadzona ustawa o rachunkowości, w której do sprawozdania finansowego dodano nową pozycję - zestawienie zmian w kapitale własnym. Dzięki temu inwestorzy mogą sprawdzić, czy w bilansie nie pojawiły się jakieś "zmniejszenia kapitału". Nowe przepisy wprowadziły jednak możliwość skorygowania bilansu otwarcia o tzw. korektę błędów podstawowych. Jeżeli ktoś wcześniej nie tworzył żadnych rezerw - mógł to uczynić hurtem bez wpływu na wykazywany wynik. Nie tworzył rezerw w poprzednich latach - nie mógł więc pomniejszać bieżących zysków.
Rzeczywistość gospodarcza i sprawozdawczość finansowa podlegają kolejnym modyfikacjom. Skoro to, co kiedyś było wykazywane w rachunku zysków i strat, może być rozliczane jako zmiana kapitałów własnych, to może warto pójść dalej i zacząć rozliczać przez rachunek zysków i strat to, co do tej pory było rozliczane jako zmiana kapitałów. Oczywiście, o ile powoduje to zwiększenie wykazanego zysku.