Na rynku finansowym ten tydzień będzie stał pod znakiem oczekiwania na dane o inflacji. GUS poda je w piątek - tuż przed przedłużonym weekendem wielkanocnym. Zdecydowana większość analityków ocenia, że roczna inflacja w marcu była na poziomie 0,6 proc. Oznaczałoby to spadek o 0,1 pkt proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. Taką prognozę mają np. analitycy Banku Zachodniego WBK. - Zakładamy, że w marcu ceny żywności były o 0,3 proc. wyższe niż w lutym. Inne ceny były raczej stabilne - wyjaśnia Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
Jednak Ministerstwo Finansów podało w ubiegłym tygodniu dużo bardziej optymistyczne szacunki. Wynikało z nich, że żywność w marcu potaniała, a roczna inflacja zmniejszyła się do 0,4-0,6 proc. Jaka byłaby reakcja rynku? - W piątek rynek już by nie zareagował. Natomiast po świętach mielibyśmy umocnienie złotego i wzrost cen obligacji w oczekiwaniu na obniżenie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej - ocenia Reluga. Według niego, nie ma jednak szans, by za euro płacono mniej niż 3,9 zł. Na piątkowym zamknięciu kurs przekraczał 3,97 zł.
Pesymistą co do perspektyw inflacji jest Michał Dybuła z BNP Paribas. Według niego, w marcu mogła ona nieznacznie wzrosnąć - do 0,8 proc. Jest też ryzyko, że w kwietniu osiągnie 1,0 proc. Dlaczego? - Ceny paliw rosną, a złoty traci na wartości. Dodatkowo mamy serię podwyżek cen administrowanych. Rosną opłaty za gaz i wodę - wymienia M. Dybuła. Kilka dni temu przyspieszenie inflacji zapowiadała Halina Wasilewska-Trenkner z RPP.
Ze względu na to, że deficyt obrotów bieżących Polski nie przekracza 2 proc. PKB, mniejsze znaczenie dla rynku będzie miała środowa publikacja bilansu płatniczego za luty. Średnia prognoz analityków mówi, że deficyt obrotów bieżących wyniósł 359 mln euro, a w obrotach towarowych niedobór wyniósł 44 mln euro. Co czwarty z szesnastu ankietowanych banków spodziewa się, że w lutym import rósł w ujęciu procentowym szybciej niż eksport. Wzrostowi przywozu towarów sprzyja popyt inwestycyjny.