Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK, obstawia zwyżkę stóp do 5 proc. - Reakcja rynków finansowych na tę decyzję będzie zależała od argumentacji Rezerwy Federalnej - podkreśla w rozmowie z "Parkietem", bo inwestorzy zachowują się zgodnie ze swoimi oczekiwaniami co do poziomu stóp. Również Peter Dixon, ekonomista Commerzbanku w Londynie, powiedział nam, że nie ma najmniejszych wątpliwości, że w środę w USA stopy wzrosną o 25 punktów bazowych, do 5 proc.
Jaka przerwa?
Inwestorzy i analitycy są ciekawi, czy członkowie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku wciąż uważają, podobnie jak w marcu, że "może być potrzebne pewne dalsze zacieśnianie polityki", by kontrolować inflację. Jeśli tego nie będzie w komunikacie, rynek uzna, że Fed ogłasza przerwę. Jednak zdaniem wielu ekonomistów, bank centralny utrzyma dotychczasowe stanowisko, głównie z powodu drogiej ropy naftowej, która może wpłynąć na zwyżkę cen dóbr konsumpcyjnych.
Timothy Ghriskey z Solaris Asset Management nie wyklucza, że Fed zasygnalizuje końcowy etap cyklu podwyższania oprocentowania. Zastanawia się jednak, czy ewentualna pauza okaże się tylko "luką" przed kolejną podwyżką. - Historia polityki pieniężnej dowodzi, że pod koniec cyklu Fed ulega panice i reaguje przesadnie - twierdzi Michael Strauss, ekonomista Commonfund.
Częściowo Fed w swoich obowiązkach już został wyręczony przez rynek. Rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych wzrosła powyżej 5 proc. od czasu, kiedy Ben Bernanke zastąpił Alana Greenspana na fotelu szefa banku centralnego. Wskazuje to na skalę oczekiwań inwestorów. Ma także wpływ na oprocentowanie kredytów hipotecznych i koniunkturę na rynku nieruchomości.