Łotewski rząd zrezygnował z zamiaru przystąpienia do strefy euro już w 2008 r. Uznano, że nie da się do tego czasu zmniejszyć inflacji do poziomu wymaganego przez traktat z Maastricht.
W kwietniu roczna stopa inflacji wyniosła na Łotwie 6,1 proc. Kraje starające się o przyjęcie euro mogą mieć inflację zaledwie o 1,5 pkt proc. przewyższającą 12-miesięczną średnią trzech krajów członkowskich Unii Europejskiej o najniższym wskaźniku wzrostu cen. Obecnie ten dopuszczalny poziom to około 2,6 proc.
- Byłoby bardzo trudno obniżyć inflację z 6,1 proc. do poziomu wymaganego dla strefy euro. Wcześniej przyjęty termin okazał się zbyt optymistyczny i stało się jasne, że trzeba go przesunąć - powiedział Oskars Spurdzins, łotewski minister finansów.
Łotwa jest ostatnim z trzech krajów bałtyckich, który zrezygnował z przyjęcia euro w pierwotnie zakładanym terminie, właśnie z powodu zbyt wysokiej inflacji. Estonia, która chciała zmienić walutę już w przyszłym roku, przełożyła tę operację na 2008 r. Wniosek Litwy o przyjęcie euro od 1 stycznia 2007 r. został przed tygodniem odrzucony przez Komisję Europejską. Minister Spurdzins powiedział, że następny termin przyjęcia euro łotewski rząd wyznaczy w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
Trudno będzie znacząco zmniejszyć inflację w kraju, którego gospodarka rozwija się w dwucyfrowym tempie. W ub.r. PKB Łotwy zwiększył się o 10,2 proc. Tak szybki wzrost jest efektem ułatwień handlowych po przystąpieniu do Unii Europejskiej i zagranicznych inwestycji.