Do ostatniego momentu trwała licytacja na oferty. W poniedziałek połączenie z Euronextem zaproponowała NYSE Group, oferując za przejęcie aliansu, do którego wchodzą rynki w Paryżu, Amsterdamie, Brukseli i Lizbonie, 8 mld euro (10,3 mld USD) w gotówce i własnych akcjach. Wczoraj rano, tuż przed walnym zgromadzeniem akcjonariuszy Euronextu, karty odkryła frankfurcka giełda Deutsche Boerse. Zaproponowała 8,6 mld euro, czyli o 600 mln euro więcej niż nowojorczycy, w tym 2 mld euro w gotówce.
Władze za Nowym Jorkiem
Jeszcze w poniedziałek po południu obu ofertom przyjrzał się zarząd i rada nadzorcza Euronextu. Uznały, że propozycja z Nowego Jorku jest bardziej atrakcyjna. Przedstawiciele wyjaśniali potem, że Niemcy istotnie zawyżyli ofertę, biorąc pod uwagę tylko ostatnie notowania akcji Euronextu, a nie średnią z trzech miesięcy.
Z fuzji NYSE i paneuropejskiego sojuszu może powstać transatlantycki rynek akcji, na którym handlowano by papierami firm o wartości 27 bln USD. Druga w kolejności giełda ma trzy razy mniejszą kapitalizację.
- Naszym zadaniem jest walka o jak najwyższą cenę papierów Euronextu. Z tego punktu widzenia fuzja z NYSE wygląda najatrakcyjniej - przekonywał wczoraj akcjonariuszy Jean-Francois Theodore, dyrektor generalny Euronextu. Poskutkowało. Zgromadzenie udziałowców odrzuciło uchwałę, która mówiła, że połączenie z Deutsche Boerse jest w ich najlepszym interesie. Przeciw opowiedzieli się posiadacze 54 proc. akcji, za - tylko 38 proc. Spora część inwestorów ma papiery obu europejskich giełd, dlatego jeszcze niedawno wydawało się, że są one skazane na współpracę. Deutsche Boerse drugi raz została odprawiona z kwitkiem - niespełna półtora roku temu Niemcom nie udało się nakłonić do fuzji giełdy w Londynie.