Inflacja w maju była nieznacznie wyższa od prognoz większości analityków. Specjaliści ankietowani przez "Parkiet" spodziewali się (taka była średnia prognoz), że roczny wzrost cen wyniósł 0,8 proc. Tymczasem GUS podał, że za towary i usługi konsumpcyjne płaciliśmy w ub.r. średnio o 0,9 proc. więcej niż przed rokiem. W kwietniu dynamika cen była o 0,2 pkt proc. mniejsza.
Źywność podrożała
przez złą pogodę
"Wyższy od oczekiwań wzrost cen konsumenta wynikał głównie ze znacznego wzrostu cen żywności i napojów bezalkoholowych, obserwowanego w całym regionie i spowodowanego zarówno niekorzystnymi warunkami pogodowymi, jak i osłabieniem krajowej waluty" - napisali w komentarzu dla klientów analitycy BRE Banku. Według nich, zmiany cen w pozostałych kategoriach tzw. koszyka inflacyjnego nie zaskoczyły. Paliwa podrożały o 3,4 proc. "W przypadku wyrobów tytoniowych można zaobserwować odłożone efekty wzrostu akcyzy na początku roku - ich ceny wzrosły o 0,4 proc. w porównaniu z kwietniem" - oceniają specjaliści BRE.
Z ich oceną zgadzają się inni analitycy. Wskazują jednak, że wzrost inflacji w Polsce w ostatnich miesiącach był stosunkowo niewielki w porównaniu z większością krajów regionu. W Czechach roczna inflacja w grudniu ub.r. wynosiła 2,2 proc. W maju skoczyła do 3,1 proc. Na Słowacji nastąpił w tym okresie wzrost z 2,7 do 4,8 proc. - W Polsce nieco wolniej drożała żywność. Poza tym u nas najwyraźniej w mniejszym stopniu wzrost cen paliw przekładał się na podwyżki innych towarów - powiedział Urban Górski, ekonomista Banku Millennium.