Projekt ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, nad którym pracowała w ostatnich kilku dniach sejmowa Komisja Finansów Publicznych, prawdopodobnie w przyszłym tygodniu trafi do II czytania. Komisja wprowadziła dwie istotne zmiany. Jedna z nich dotyczy biura rzecznika ubezpieczonych, które nie zostanie zlikwidowane. Druga - znacznie ważniejsza - wiąże się z nadzorem bankowym.
KNB później w supernadzorze
Posłowie postanowili, że Komisja Nadzoru Bankowego zostanie włączona do nowej instytucji od stycznia 2008 roku, a nie, jak planowano, od stycznia 2007 r. Jednocześnie, wraz z wejściem w życie ustawy, przewodniczącym KNB będzie szef nowego nadzoru. Teraz na czele Komisji stoi prezes NBP, który w nadzorze bankowym pozostanie, ale tylko jako jej członek. - Inaczej mówiąc, Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego będzie musiał słuchać dwóch panów, bo GINB podlega pod NBP. Taka dwuwładza może skomplikować funkcjonowanie KNB - mówi Andrzej Jakubiak, członek zarządu NBP.
Za odłożeniem terminu likwidacji KNB opowiadało się środowisko bankowe. Z jednej strony oznacza to, że banki będą wysyłać sprawozdania do dwóch instytucji. Z drugiej - oddala o rok konieczność dodatkowych kosztów, które sektor bankowy będzie musiał ponieść na rzecz nowego urzędu. Do tej pory KNB było finansowane ze środków Narodowego Banku Polskiego. Teraz banki będą wpłacać do kasy tej instytucji około 0,024 proc. aktywów.
Mało zmian