Reklama

...a w Europie umawiające się firmy tracą rynek

Publikacja: 15.07.2006 08:53

W piątek po raz pierwszy o proponowanym sojuszu General Motors z Renault i Nissanem rozmawiali szefowie tych firm Rick Wagoner i Carlos Ghosn. Spotkali się w Detroit, gdzie amerykański kolos GM ma swoją siedzibę.

Ghosn, który odniósł wielki sukces ratując kilka lat temu z opresji japońskiego Nissana, w wywiadzie dla gazety "Le Monde" opublikowanym w przeddzień spotkania z Wagonerem, powiedział, że trzeba przedyskutować, co współpraca z GM może przynieść, określić jej warunki i ramy organizacyjne.

Szef Nissana i Renault podkreślił w rozmowie z paryskim dziennikiem, że sojusz francusko-japoński ma charakter otwarty. Kiedy Jerry York, bliski współpracownik Kirka Kerkoriana, udziałowca GM, zapytał go, czy możliwe jest wejście trzeciego partnera, odparł, że tak. Zależy mu, aby propozycja aliansu była w GM traktowana jako oferta przyjazna.

Wielkim zwolennikiem współpracy z Renault i Nissanem jest Kerkorian, właściciel prawie 10-proc. pakietu General Motors. Uważa, że GM może z niej odnieść duże korzyści. Ten inwestor znany jest z tego, że umie skłonić zarządy spółek, w których ma udziały, do większej troski o portfele akcjonariuszy. Czy Ghosn nie obawia się, że Kerkorian potraktuje go instrumentalnie? Szef Renault i Nissana na takie pytania odpowiada dyplomatycznie, że co najmniej w jednym są zgodni: jest okazja do wykorzystania.

Inaczej widzą to analitycy. Specjaliści niemieckiego Commerzbanku wprawdzie dostrzegają korzyści takiego sojuszu w długim terminie, natomiast, ich zdaniem, GM, który w ubiegłym roku stracił 10,6 miliarda dolarów, wymaga natychmiastowych rozwiązań.

Reklama
Reklama

Renault i General Motors mają problemy na rynku europejskim. Sprzedaż ich samochodów w czerwcu spadła trzy razy bardziej niż średnia dla rynku. Francuski producent, który jest właścicielem 44 proc. akcji Nissana, w ubiegłym miesiącu sprzedał w Europie 146,345 tys. aut, 13 proc. mniej niż rok wcześniej. W pierwszym półroczu jego udział w rynku zmniejszył się z 10,2 proc. do 9,1 proc. Nissan znalazł nabywców na 32,050 tys. aut, 17 proc. mniej niż w tym samym miesiącu 2005 r. W okresie sześciu miesięcy ten drugi w Japonii producent po Toyocie sprzedał 172,918 tys. pojazdów, 15 proc. mniej niż rok wcześniej.

Sprzedaż marek GM, głównie opli i chevroletów, spadła o 8,3 proc., do 158,867 tys. sztuk.

- Liczby Renault, Nissana i GM są okropne - uważa Stephen Pope, analityk rynku akcji w londyńskiej firmie Cantor Fitzgerald. Zastanawiał się, o czym też będą rozmawiać Wagoner i Ghosn.

Jeden ma bardzo pozytywne doświadczenia ze współpracy Renaulta i Nissana, drugi niemile wspomina kooperację General Motors z włoskim Fiatem, a zwłaszcza wysokie koszty rozwiązania umowy, które wyniosły 2 miliardy euro. Co gorsza, GM wciąż się pogrąża, a turyński koncern idzie do przodu dzięki dobrze sprzedającemu się fiatowi punto grande. W czerwcu na rynkach europejskich Włosi zwiększyli sprzedaż o 10 proc., do 106,988 tys. samochodów.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama