Reklama

Brokerzy mówią, że są często między młotem a kowadłem

Przedstawiciele domów maklerskich i zarządzający spółkami, które już są notowane na parkiecie, są zgodni: sukces we wprowadzeniu firmy na giełdę jest w dużej mierze zasługą brokera

Publikacja: 21.07.2006 09:55

Eksperci powtarzają, że rola domów maklerskich przeprowadzających oferty pierwotne nie jest łatwa. Brokerzy muszą bowiem pogodzić interesy zarówno spółek wchodzących na parkiet, jak i inwestorów giełdowych. A te - szczególnie jeśli chodzi o cenę emisyjną - są sprzeczne. Gracze chcą bowiem kupić walory jak najtaniej, a emitent - sprzedać akcje jak najdrożej. Jak zatem domy maklerskie przyczyniają się do tego, by debiut był udany, a zarząd spółki zadowolony?

Różny zakres umowy

O tym, co broker ma zrobić, aby nazwa spółki znalazła się na tablicy notowań giełdowych, dokładnie decyduje umowa. Niektóre domy maklerskie proponują kompleksowe usługi, inne nie oferują na przykład sporządzenia prospektu emisyjnego. Oczywiście, kontrakt między spółką a brokerem musi zawierać pewne minimum.

- Ktoś przecież musi przyjąć wpłaty od inwestorów, którzy chcą kupić papiery w ofercie pierwotnej. Ktoś musi także przydzielić akcje. A do tego ten ktoś musi być godny zaufania - mówi Paweł Śliwiński, wiceprezes Inwest Consulting, firmy doradztwa kapitałowego, która w czwartek zadebiutowała na warszawskiej giełdzie. Pełen zakres usług, jakie broker może przeprowadzić dla spółki o giełdowych aspiracjach, zawiera także m. in.: wyjaśnienie kierownictwu szans i zagrożeń płynących z zostania spółką publiczną, sporządzenie prospektu emisyjnego, przeprowadzenie zarządu przez wszelkie procedury, np.: włączenie do systemu ESPI (oficjalnej strony Polskiej Agencji Prasowej, zawierającej informacje ze spółek publicznych; ESPI to system, za pośrednictwem którego spółki przekazują wszystkie komunikaty wynikające z obowiązków informacyjnych), rozliczenie transakcji i przekazanie dokumentów do Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych oraz zostanie animatorem papierów emitenta. Co jest najważniejsze?

Dla początkujących...

Reklama
Reklama

- Często spotykam się z sytuacją, że przychodzą do nas właściciele firm, którzy chcą wprowadzić je na giełdę, inspirując się prasą czy spółkami "z sąsiedztwa" - mówi Mirosław Stępień, specjalista w Domu Maklerskim M BISE. Jego zdaniem, zdecydowaną większość niedużych firm trzeba "prowadzić za rękę" przez cały proces upubliczniania. Eksperci uważają, że pierwsze rozmowy z zarządami firm, którym "zamarzyło się wejść na giełdę", są kluczowe. Chodzi szczególnie o nieduże przedsiębiorstwa. - Są to ludzie świetni w tym, co robią, ale nie wiedzą zbytnio, o co chodzi na rynku kapitałowym. Tłumaczymy więc, z czym to wszystko się wiąże: jakie są zagrożenia, jakie szanse, co ich czeka, np. obowiązki informacyjne - wylicza Mirosław Stępień i dodaje: - Potem muszą wszystko jeszcze raz na spokojnie przeanalizować, zastanowić się, czy to się im podoba. Często bowiem pomysł wejścia na giełdę nie jest wcześniej przemyślany.

Jeśli pierwszy etap zaznajamiania się z giełdą minął lub w spółce są osoby znające się na rynku kapitałowym, brokerzy mogą pracować dalej.

... i dla zaawansowanych

Po pierwsze - domy maklerskie często wyceniają spółki i rekomendują ceny emisyjne ich papierów. Firmy chciałyby z reguły pozyskać jak najwięcej kapitału (oczekują jak najwyższej ceny), a inwestorzy chcą jak najtaniej kupić akcje. - Brokerzy są "między młotem a kowadłem" - mówi Michał Majerski, analityk domu maklerskiego Erste Securities. Muszą bowiem przekonać władze spółki, że wysoka cena emisyjna papierów nie jest dla nich korzystna.

- Jeśli kurs akcji podczas debiutu nie da zarobić inwestorom (nieznacznie różni się na plus od ceny emisyjnej lub co gorsza - na minus), to inwestorzy niejako przyklejają firmie etykietę słabej. Taki obraz bardzo trudno jest zmienić. Dlatego bardzo ważną rolą domu maklerskiego jest czuwanie nad wysokością ceny emisyjnej i ewentualne doradztwo, jeśli wyznaczają ją rady nadzorcze czy zarządy - przekonuje Dariusz Giej, dyrektor sprzedaży wydziału rynków kapitałowych BDM PKO BP.

Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że władzom spółek trudno jest często zrozumieć, że cena emisyjna z dyskontem (cena waloru jest niższa, niż wynika z wyceny rynku) jest dla nich korzystna w dłuższym okresie (powoduje wyższy kurs w przyszłości i lepsze nastawienie graczy giełdowych). Po drugie - brokerzy mogą podpisać z firmą umowę animatora. W ten sposób dom maklerski zobowiązuje się do utrzymywania płynności na walorach spółki. Jej brak może doprowadzić nawet do wycofania spółki z giełdy. Poza tym, jeśli nie będzie chętnych do kupna czy sprzedaży akcji, może dojść do nienaturalnych zachowań kursów lub odwrócenia się inwestorów od spółki. Dlatego kupowanie lub sprzedawanie papierów na własny rachunek przez brokera może również pełnić kluczową rolę w "miękkim lądowaniu" na giełdowej rzeczywistości.

Reklama
Reklama

Udział brokera w udanym debiucie jest bezsporny. Niektórzy uważają jednak, że tę rolę mogą przejąć inne podmioty. Proszący o anonimowość pracownicy domów maklerskich twierdzą, że dobrym rozwiązaniem byłoby uwolnienie rynku przeprowadzania emisji pierwotnych spod ograniczeń licencyjnych. Pytają: - Jeśli określone usługi ktoś może wykonać taniej, to czemu nie skorzystać z jego oferty? Odpowiedź twierdząca wydaje się oczywista. Ale co z jakością usług? Przedstawiciele spółek odpowiadają, że licencjonowani brokerzy nie są w tym względzie bez skazy. Zdarzały się bowiem sytuacje, że domy maklerskie spóźniały debiuty (np. nie składały w terminie wniosków do Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych) czy publikowały szczegóły prospektu wcześniej, niż pozwala na to prawo. Analitycy wskazują również, że doradcy inwestycyjni (nie brokerzy) tworzą równie dobre prospekty jak domy maklerskie, a często robią to taniej. Nie można jednak spodziewać się w wkrótce aż takiej liberalizacji rynku emisji pierwotnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama