Mnożą się kłopoty największego na świecie producenta pecetów. Po wpadce z wybuchającymi bateriami do laptopów koncern Dell przedstawił kiepskie wyniki finansowe i ujawnił, że jego księgowość jest pod lupą SEC, amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

Zysk Della za ostatni kwartał skurczył się o połowę, do 502 mln dolarów, a przychody wzrosły zaledwie o 5 proc. (do 14,1 mld USD), czyli najmniej od czterech lat. Dyrektor generalny Kevin Rollins tłumaczył, że słabsze wyniki są konsekwencją agresywnej polityki cenowej. Dell obniżył ceny komputerów do poziomu wyznaczonego przez konkurentów, do których zalicza się odwieczny rywal Hewlett-Packard. Takie uzasadnienie nie przekonało jednak inwestorów. Papiery Della staniały w piątek aż o 7 proc., natomiast od początku roku już o 31 proc.

Kolejnym ciosem dla koncernu jest też śledztwo prowadzone przez SEC. Dotyczy m.in. sposobu księgowania przychodów w raportach z zeszłego roku. Wszczęte zostało równo rok temu, jednak dopiero teraz firma poinformowała o nim opinię publiczną. Według władz koncernu, dochodzenie nie wpłynie na wyniki finansowe, jednak inwestorzy poczuli się zaniepokojeni. - Dell jest w trudnej sytuacji i zastanawia się teraz, jak rozwiązać problemy - ocenił Samir Bhanvani, analityk z Current Analysis. Przypomnijmy, że w minionym tygodniu największy producent pecetów na świecie podjął decyzję o bezpłatnej wymianie baterii w 4,1 mln laptopów, po tym jak kilka z nich wybuchło z powodu przegrzania. Nie przysporzy mu to klientów, którzy i tak narzekają na kiepską jakość obsługi gwarancyjnej i nieprzejrzysty system rabatów. Na poprawę wizerunku w USA firma przeznaczyła 100 mln dolarów.

Sposobem na wzrost sprzedaży ma być montowanie w zestawach komputerowych procesorów AMD, a nie wyłącznie Intela. Wcześniej Dell zdecydował się montować je w serwerach, a teraz trafią także do standardowych pecetów.

Bloomberg