Romano Prodi poinformował, że jego rząd analizuje możliwości sprzedaży państwowego majątku. - Nie mamy nic przeciwko prywatyzacji i aktualnie sprawdzamy, jakie aktywa warto zaoferować na rynku - stwierdził włoski premier w jednym z wywiadów. - Transakcje zostaną przeprowadzone w przemyślany sposób i będą dotyczyły przedsiębiorstw i nieruchomości - sprecyzował. Chociaż będą licytowane głównie budynki i działki, to pod młotek mogą pójść udziały nawet w takim gigancie, jak koncern energetyczny Enel, który jest największym producentem prądu w kraju i trzecim w Europie.
Co na sprzedaż
Włochy w ciągu ostatnich 10 lat spieniężyły już państwowy majątek wartości 100 mld euro. Sprzedane zostały m.in. akcje spółki naftowej Eni, Enelu, Telecomu Italia i linii lotniczych Alitalia. Teraz włoski rząd chce się pozbyć w pierwszej kolejności terenów powojskowych i powierzchni biurowych. Wielkość planowanych transakcji oraz to, jaka część państwowego majątku zostanie sprzedana, jest jeszcze wielką niewiadomą, jednak - jak wynika z ksiąg - wartość państwowych nieruchomości przekracza 1,5 bln euro.
Prywatyzacja jest sposobem na pozyskanie dodatkowych funduszy, które wpłyną na zmniejszenie zadłużenia państwa. Prodi zapewnia, że w przyszłym roku rząd zmniejszy wydatki o 15 mld euro, co pozwoli na ograniczenie deficytu budżetowego do 3 proc. PKB i spełnienie kryteriów z Maastricht. W dalszej perspektywie, do 2011 r., premier planuje redukcję długu publicznego (który jest teraz największy spośród wszystkich krajów europejskich i wynosi 107,7 proc. PKB) do 100 proc. PKB. - To poważny i jednocześnie wykonalny plan, który da się zrealizować w średnim okresie. Nie można naciskać na nas, byśmy zredukowali zadłużenie natychmiast, bo jego restrukturyzacja wymaga reform strukturalnych - uważa premier.
Grozi obniżka ratingu